„The Snake and The Vipers” – Martyna Jamrożek

„Nienawiść nie starzeje się. Ludzie zapominają twarze, ale pamięć o bólu pozostaje.”
„The snake and the viper” to historia, która od pierwszych stron rzuca czytelnika w mrok, z którego niełatwo się wydostać, a co ważniejsze – wcale się tego nie chce. Jako czytelniczka z wieloletnim stażem doceniam teksty tak dojrzałe emocjonalnie, a Martyna Jamrożek po raz kolejny udowodniła, że potrafi kreślić słowem obrazy, które zostają pod powiekami na długo po zamknięciu książki. To nie jest lekka opowieść do poduszki, ale gęsta, duszna podróż przez emocjonalne zgliszcza, gdzie granica między lojalnością a zdradą zaciera się z każdym kolejnym rozdziałem, a we wraz z bohaterami stajemy przed wyborami bez dobrych rozwiązań.
Główna bohaterka, Vexa, to postać fascynująca w swoim skomplikowaniu, targana demonami przeszłości i zmuszona do walki w świecie, który nie wybacza najmniejszych potknięć. Jej relacja z Rivenem, znanym jako Snake, jest fundamentem tej powieści i muszę przyznać, że dawno nie czytałam o tak trudnym, wręcz brutalnym przywiązaniu, które wymyka się wszelkim schematom. Między nimi nie ma miejsca na tanie czułości; jest za to surowe napięcie, walka o dominację i wzajemne przyciąganie, które przypomina desperacki taniec na samym brzegu przepaści, gdzie każdy krok może być tym ostatnim.
Autorka w mistrzowski sposób operuje skrajnymi emocjami, nie bojąc się sięgać po tematy trudne i bolesne, takie jak wewnętrzne kryzysy czy niszczycielskie skutki przemocy. Sceny akcji są opisane z ogromnym dynamizmem – huk wystrzałów, zapach prochu i wszechobecny chaos sprawiają, że serce bije szybciej, a dłonie same zaciskają się na krawędziach stron. Jednak to te ciche momenty, pełne niewypowiedzianych pretensji i ukrytego głęboko lęku, rezonowały we mnie najmocniej, obnażając prawdziwą naturę bohaterów stworzonych przez Martynę Jamrożek.
Styl pisania jest niezwykle sugestywny i plastyczny, pełen mocnych metafor, które idealnie oddają stan ducha ludzi zepchniętych pod ścianę. Czuć, że każda decyzja Vexy i Rivena niesie za sobą nieodwracalne konsekwencje, a świat, w którym przyszło im funkcjonować, jest całkowicie pozbawiony złudzeń. To brutalna rzeczywistość, gdzie zaufanie jest towarem deficytowym, wręcz niemożliwym do zdobycia, a miłość często objawia się poprzez desperacką, niemal samobójczą próbę ocalenia drugiej osoby przed nią samą.
Warto zwrócić uwagę na muzyczne tło tej historii, które stanowi genialne dopełnienie mrocznego klimatu i pozwala jeszcze głębiej wejść w psychikę postaci. Utwory Hoziera czy Billie Eilish budują atmosferę, która idealnie osadza nas w tej konkretnej, ciężkiej estetyce, sprawiając, że lektura staje się doświadczeniem wielozmysłowym. Muzyka ta staje się echem emocji towarzyszących kolejnym rozdziałom – od obezwładniającej melancholii po czystą, niczym nieskrępowaną furię, która napędza działania bohaterów.
Wątek tajemnic z przeszłości, szczególnie ten związany z postacią ojca Vexy, dodaje fabule niezbędnej wielowymiarowości i sprawia, że nie jest to tylko historia o dwójce zagubionych ludzi, ale rasowy thriller z mocnym podtekstem psychologicznym. Jako czytelniczka wraz z bohaterką odkrywałam kolejne karty tej niebezpiecznej gry, do końca nie mając pewności, kto w tym układzie jest drapieżnikiem, a kto tylko zwierzyną. Ta niepewność utrzymuje zainteresowanie na najwyższym poziomie, sprawiając, że każda kolejna strona przybliża nas do prawdy, której być może wcale nie chcemy poznać.
Autorka umiejętnie dawkuje napięcie, dbając o to, by czytelnik ani przez chwilę nie czuł się bezpiecznie w wykreowanym przez nią świecie. Konstrukcja fabuły jest przemyślana w najdrobniejszych szczegółach, a motywacje postaci, choć często mroczne i trudne do zaakceptowania, są psychologicznie uzasadnione i autentyczne. To rzadka umiejętność – sprawić, byśmy kibicowali bohaterom, którzy sami o sobie myślą w kategoriach potworów, a Martyna Jamrożek opanowała tę sztukę do perfekcji.
Czuję się ogromnie wyróżniona, mogąc objąć tę książkę swoim patronatem, i dziękuję Autorce za ogromne zaufanie, jakim mnie obdarzyła. To dla mnie nie tylko przyjemność, ale i wielkie przeżycie móc towarzyszyć tej historii w drodze do czytelników, bo wiem, że „The snake and the viper” zostanie w ich sercach tak samo mocno, jak zostało w moim. To historia o bolesnej walce z własnymi demonami i o tym, że czasem jedynym sposobem na przetrwanie w piekle jest znalezienie kogoś, kto będzie gotów skoczyć w ten ogień razem z nami.
