powieść obyczajowa powieść z historią w tle

„Korony bukowych lasów” – Małgorzata Garkowska

ksiazkowyzaulek 

„Kłamstwem niekiedy można zajść daleko, ale nie można zawrócić.”

Są takie miejsca na mapie naszych serc, do których wracamy z mieszanką lęku i niewytłumaczalnej tęsknoty, a bieszczadzkie bezdroża w prozie Małgorzaty Garkowskiej stały się dla mnie właśnie takim azylem. „Korony bukowych lasów” to nie jest zwykła kontynuacja; to głębokie zanurzenie w świat, w którym echa wielkiej wojny wciąż nie chcą ucichnąć, a każdy szelest liści zdaje się opowiadać o trudnych wyborach i bolesnym dorastaniu do nowej rzeczywistości. Autorka z ogromną wrażliwością maluje obraz pogranicza, gdzie spokój jest jedynie kruchą iluzją, a losy bohaterów splatają się z brutalną historią odradzającej się Polski w sposób tak naturalny, że niemal czułam na skroniach chłód górskiego poranka.

Patrząc na Andrzeja, widziałam człowieka, który choć oficjalnie złożył broń, wewnętrznie wciąż tkwi w okopach, szukając sensu w kolejnych bitwach z bolszewikami. Jego postać fascynowała mnie swoim tragizmem – to mężczyzna rozdarty między żołnierskim obowiązkiem a rodzącym się instynktem gospodarza i ojca, co Garkowska oddała z niebywałą precyzją psychologiczną. Czytelnik niemal fizycznie czuje jego zmęczenie i determinację, by na zgliszczach starego świata zbudować coś trwałego, mimo że wiatr zmian w Roszkowie bywa wyjątkowo porywisty i bezlitosny.

Emilia z kolei stała się dla mnie symbolem cichego heroizmu kobiet, które po wojnie musiały toczyć własne bitwy o dom i godność. Jej samotne zmagania z grabieżczymi oddziałami Wschodniej Republiki Łemkowskiej wywoływały we mnie dreszcz grozy, ale i ogromny szacunek dla jej nieugiętości. Wprowadzenie postaci Lidii Kornackiej, kobiety nowoczesnej i wyzwolonej, było genialnym zabiegiem – jej energia rozświetla mroczne zakamarki dworu, choć szybko przekonałam się, że nawet największa niezależność nie chroni przed błędami serca, które w tych niespokojnych czasach kosztują podwójnie.

Wątek Bogdana Poradowskiego i jego relacji z Anną dostarczył mi z kolei refleksji nad tym, jak niszczycielska potrafi być ułańska fantazja, gdy zamienia się w ucieczkę od odpowiedzialności i demonów przeszłości. Razem z Anną przeżywałam każdy jej lęk, każde podejrzenie o zerwanie zaręczyn i wreszcie ten bolesny zawód, gdy małżeńska codzienność zaczęła pachnieć alkoholem i niedomówieniami. To niezwykle bolesny, ale potrzebny wątek, który pokazuje, że powrót z frontu to proces, który nie dla każdego kończy się zwycięstwem nad własnymi słabościami.

Bieszczady w tej powieści nie są tylko tłem, ale pełnokrwistym bohaterem, który oddycha bojkowskimi tradycjami i dawnymi wierzeniami, nadając całości niemal magicznego wymiaru. Czułam zapach chleba pieczonego w chyżach i słyszałam bicie cerkiewnych dzwonów, co sprawiało, że lektura stawała się doświadczeniem zmysłowym, niemal mistycznym. Małgorzata Garkowska potrafi pisać o codzienności tak, że nabiera ona rangi wielkiego dramatu, a radości i smutki bohaterów stają się naszymi własnymi, niezależnie od upływu lat.

Ta saga to misterna konstrukcja utkana z tajemnic i niedopowiedzeń, które trzymają w napięciu do ostatniej strony, nie pozwalając na chwilę dekoncentracji. Fascynowało mnie, jak autorka wplata w losy jednostek wielkie wydarzenia historyczne, nie tracąc przy tym z oczu emocji i intymności, które są fundamentem każdej dobrej opowieści rodzinnej. To książka, która zostawia w czytelniku ślad, zmuszając do pytania o to, ile jesteśmy w stanie poświęcić dla marzeń i jak wielką cenę płaci się za wierność własnym ideałom w świecie, który rozpada się na kawałki.

Jako miłośniczka dobrych sag, z ogromną przyjemnością odnalazłam w „Koronach bukowych lasów” wszystko to, za co pokochałam pierwszy tom: autentyczność, klimat i bohaterów z krwi i kości. Nie ma tu miejsca na tanie sentymenty, jest za to prawda o życiu na pograniczu kultur i historii, która bywa równie piękna, co okrutna. To lektura, która wzbogaca, uczy pokory wobec losu i pozwala na chwilę zatrzymać się w pędzie współczesności, by wsłuchać się w to, co mają nam do powiedzenia pokolenia, które były tu przed nami.

Polecam tę książkę z całego serca każdej kobiecie, która szuka w literaturze czegoś więcej niż tylko rozrywki – to prawdziwa uczta dla duszy i umysłu. „Korony bukowych lasów” udowadniają, że polska powieść historyczna ma się świetnie i potrafi zachwycać głębią oraz rozmachem, jakiego próżno szukać w wielu zagranicznych bestsellerach. To podróż, której nie chce się kończyć, i historia, która zostanie ze mną na bardzo długo, przypominając o sile bieszczadzkich lasów i niezłomności ludzkiego ducha.

Recommended Posts

powieść obyczajowa romans współpraca recenzencka

„Smaki greckiej wyspy” – Katarzyna Wrona

„Nie muszę być najlepsza, żeby być kimś. Nie muszę się wstydzić otrzymywania pomocy od innych, bo na większość rzeczy sama zapracowałam. Nie muszę udawać kogoś, kim nie jestem, by zadowolić świat.” Rzadko kiedy zdarza mi się, bym miała tak skrajne emocje wobec głównej bohaterki, mimo że niejedno w życiu już przeczytałam. Kiedy zaczęłam lekturę „Smaki […]

ksiazkowyzaulek 
kryminał sensacja thriller

„Obsesja” – B. A. Paris

„Nic nie będzie miało znaczenia… kiedy cię zabiję.” Jako czytelniczka z wieloletnim stażem, która przez swoje ręce przepuściła już setki thrillerów, muszę przyznać, że „Obsesja” autorstwa B.A. Paris to kolejna pozycja, która przypomniała mi, dlaczego tak bardzo cenię tę autorkę. Choć zazwyczaj moje serce bije mocniej przy rodzimej literaturze i to po nią sięgam najczęściej, […]

ksiazkowyzaulek 

Leave A Comment