„Rechtorka” – Magdalena Majcher

„Źli ludzie nie zasługują na dobre rzeczy.”
Często zastanawiam się, jak to jest, że niektórzy autorzy potrafią tak bezbłędnie oddać ducha konkretnego regionu, a Magdalena Majcher robi to z taką swobodą, że czytając „Rechtorka”, niemal czułam ten specyficzny, śląski chłód i powagę sytuacji. To już trzecie spotkanie z serią „Kryminalny Śląsk” i muszę przyznać, że autorka po raz kolejny udowodniła, iż inspiracje prawdziwymi wydarzeniami to grunt, na którym czuje się najlepiej. Ta historia nie jest tylko suchym zapisem śledztwa, ale przede wszystkim głęboką wiwisekcją ludzkich charakterów i błędów, które ciągną się za nami latami.
Oj, Pani Magdaleno, jak można było tak potraktować głównego bohatera? Przyznam szczerze, że to, co dzieje się w życiu prywatnym Borysa Dyrdy w tej części, kompletnie mnie rozbiło i zupełnie się tego nie spodziewałam. Nasz dziennikarz śledczy przechodzi przez prawdziwe piekło, kryzys osobisty jest tak głęboki, że Borys ucieka od bliskich i zaczyna wręcz koczować w redakcji. To już nie jest ten sam człowiek, którego poznaliśmy na początku, a obserwowanie jego upadku i prób odnalezienia sensu w pracy było dla mnie wyjątkowo bolesnym doświadczeniem czytelniczym.
Główny wątek kryminalny skupia się wokół śmierci Marianny Szczerby, nauczycielki z jednego z katowickich liceów, której ciało odnaleziono w piwnicy własnego domu. Od samego początku czuć, że to nie będzie zwykłe „kto zabił”, bo ofiara, delikatnie mówiąc, nie cieszyła się sympatią otoczenia. Postać tytułowej rechtorki została nakreślona z niesamowitą precyzją – to kobieta, która budziła lęk, gnębicielka ukryta pod maską pedagoga. Majcher świetnie pokazuje, jak cienka jest granica między autorytetem a tyranią i jak mocno szkolne traumy potrafią zdefiniować młodego człowieka.
Kiedy podejrzenia padają na szesnastolatkę, znajomą córki Krysi, sprawa nabiera dla Borysa osobistego wymiaru. Jego zaangażowanie w obronę nastolatki jest wręcz desperackie, jakby próbował odkupić winy względem własnego syna, którego nie zdołał uratować przed błędami młodości. To właśnie ta warstwa psychologiczna sprawia, że „Rechtorka” tak mocno siedzi w głowie – to nie tylko zagadka kryminalna, ale opowieść o nadziei, która umiera ostatnia, i o szukaniu odkupienia tam, gdzie pozornie nie ma już na nie miejsca.
Muszę pochwalić konstrukcję fabuły, bo tutaj absolutnie wszystko do siebie pasuje, a każdy wątek jest spójny i logicznie domknięty. Choć rozwiązanie zagadki może dla niektórych nie być wielkim zaskoczeniem, to dla mnie jest to akurat ogromny atut tej książki. Autorka nie sili się na nierealne zwroty akcji, bo takie scenariusze, jakie tu opisała, pisze po prostu samo życie. Ta autentyczność bije z każdej strony i sprawia, że opowieść staje się nam bliska, niemal namacalna w swoim tragizmie.
Bardzo doceniam maestrię obyczajową, o której wspominał Jędrzej Pasierski na okładce, bo Magdalena Majcher faktycznie potrafi pisać o trudnych emocjach bez zbędnego patosu. Relacje międzyludzkie, dylematy moralne policji i dziennikarskie śledztwo przeplatają się tutaj w sposób niezwykle naturalny. Czytając o śledztwie prowadzonym przez katowicką policję, miałam poczucie, że uczestniczę w czymś ważnym, co dzieje się tu i teraz, tuż za rogiem, w sąsiedniej kamienicy.
Niestety, lekturze towarzyszył mi pewien smutek, bo świadomość, że na razie nie będzie kontynuacji losów Borysa, jest dla mnie wyjątkowo trudna do zaakceptowania. Bardzo zżyłam się z tym bohaterem i jego pokiereszowanym życiem, więc ubolewam nad brakiem kolejnych tomów w najbliższym czasie. Mam jednak ogromną nadzieję, że za jakiś czas Pani Magdalena wróci do tego świata i pozwoli nam sprawdzić, czy Dyrda w końcu odnalazł upragniony spokój.
„Rechtorka” to kawał solidnej literatury, która zostawia czytelnika z mnóstwem pytań o sprawiedliwość i cenę, jaką płacimy za błędy przeszłości. Jeśli szukacie kryminału, który nie jest tylko krwawą jatką, ale mądrą i refleksyjną historią osadzoną w specyficznym, śląskim klimacie, to ta książka jest absolutnie dla Was. Polecam z całego serca, choć przygotujcie się na emocjonalny rollercoaster, który nie pozwoli Wam zasnąć, dopóki nie przewrócicie ostatniej strony.
