„Echa zaświatów” – Mariusz Gładzik

„Tu gdzie jest teraz, wszystko się łączy. Martwe z żywym. Suche z zielonym. Wczoraj z jutrem. Hertha jest teraz myślą, płynie niczym soki w najwyższych drzewach. Nie pyta, a wie.”
Marek Gładzik w swojej powieści „Echa zaświatów” zabiera nas w mroczną podróż przez czas i przestrzeń, malując pejzaże Gór Izerskich w wyjątkowo sugestywnych barwach. Opowieść o Herthcie, kobiecie uwięzionej między życiem a śmiercią, a także o Zenku, zagubionym współczesnym mężczyźnie, to mieszanka historii, realizmu magicznego i mrocznej tajemnicy.
Fabuła początkowo intryguje. Opis podwójnego morderstwa i dramatyczne losy Herthy, która staje się nieuchwytną zjawą, wciągają czytelnika w świat pełen grozy i niewyjaśnionych zjawisk. Góry Izerskie, jako miejsce akcji, stanowią jeden z największych atutów tej książki. Autor doskonale oddaje ich surowy, nieco tajemniczy klimat, co z pewnością docenią osoby związane z tym regionem, takie jak ja. Zwraca uwagę także bogactwo porównań i plastyczność języka – opisy są pełne wyobraźni i często pobudzają zmysły, nadając historii specyficznego, nastrojowego tonu.
Niestety, pomimo mocnego początku i fascynującego tła, książka nie do końca mnie przekonała. Jednym z problemów jest sposób prowadzenia narracji – przeskakiwanie z wątku na wątek bywa nużące i sprawia, że trudno w pełni zaangażować się w historię. Fragmenty dotyczące Herthy, Zenka i innych wątków miejscami wydają się zbyt chaotyczne, jakby brakowało im spójności, co utrudnia śledzenie fabuły i emocjonalne związanie się z postaciami. Choć rozumiem, że zamierzeniem autora było oddanie wrażenia świata na granicy realności i zaświatów, to miejscami narracja stawała się męcząca.
Jednak dla miłośników lokalnych legend, historii i piękna Gór Izerskich, „Echa zaświatów” może być ciekawym wyborem. Przytoczone fakty historyczne oraz detale dotyczące tej specyficznej krainy dodają głębi i realizmu, a także sprawiają, że książka wyróżnia się na tle innych powieści z wątkiem metafizycznym.
Podsumowując, „Echa zaświatów” to powieść z dużym potencjałem, która jednak nie w pełni wykorzystuje swoje atuty. Choć bogaty język i niezwykłe miejsce akcji zasługują na pochwałę, niedociągnięcia w narracji sprawiają, że książka może nie przypaść do gustu wszystkim czytelnikom. Dla mnie była to raczej przeciętna lektura, ale doceniam jej klimat i nawiązania do okolic moich rodzinnych stron. Jeśli fascynują Cię tajemnice i lokalne opowieści, możesz spróbować podążyć za głosami z zaświatów – choć droga ta może być nieco wyboista.
