„Wyluzuj, kobieto!” – Katarzyna Grochola

„Bez uprzedzenia. Bez jakichkolwiek znaków ostrzegawczych moje dziecko, mój chłopiec, zamiast dojrzeć w atmosferze zrozumienia i komfortu, rzuca się w niebezpieczny wir życia z obcą kobietą, bez przygotowania, bez odpowiednich narzędzi gwarantujących mu przetrwanie, bez rodziców, na których zawsze mógł liczyć.”
Katarzyna Grochola od lat czaruje czytelników swoją lekkością pióra i zdolnością do portretowania codziennych zmagań z humorem, refleksją i nutą ciepła. Jej najnowsza książka „Wyluzuj, kobieto!” wpisuje się w ten klimat, choć trzeba przyznać, że tym razem autorka nie zachwyciła tak, jak w swoich najlepszych dziełach.
Historia Wiki, nadopiekuńczej matki, której największym wyzwaniem okazuje się zaakceptowanie nowej rzeczywistości – dorosłości jej syna i jego relacji z narzeczoną, Agatą – jest zabawną, choć momentami przewidywalną opowieścią o tym, jak trudno w życiu „puścić lejce”. Grochola w swoim stylu przypomina, że nie sztuką jest zatrzymać upływ czasu, ale nauczyć się wyluzować – w każdym wieku i na każdym etapie życia.
Fabuła książki oparta jest na sytuacjach, z którymi wiele kobiet, szczególnie matek, może się utożsamić. Wiki jest postacią wyrazistą, choć chwilami przesadzoną, co działa na plus, jeśli potraktujemy książkę jako lekką komedię obyczajową. Jej próby kontrolowania dorosłego syna, walka z własnymi nawykami i powolne zrozumienie, że czasem najlepszym, co możemy zrobić, jest… odpuszczenie, to przekaz, który rezonuje z czytelnikiem.
Jednak mimo przyjemności z czytania, brakuje w tej książce tego „czegoś”, co sprawiało, że inne powieści Grocholi wciągały od pierwszej do ostatniej strony. Historia jest przewidywalna, a humor – choć uroczy – nie zawsze tak błyskotliwy, jak można by się spodziewać. Autorka od lat mistrzowsko opowiada o relacjach międzyludzkich, ale tutaj zabrakło głębi czy emocjonalnego impetu, który mógłby zapisać się w pamięci na dłużej.
„Wyluzuj, kobieto!” to książka, która czyta się lekko i przyjemnie, idealna na leniwe popołudnie. Jednak w zestawieniu z wcześniejszymi dokonaniami Katarzyny Grocholi, trudno ją uznać za pozycję wybitną. Niemniej, to pełna ciepła opowieść o dystansie, którego wszyscy czasem potrzebujemy, i przypomnienie, że życie to nie tylko kontrola – to przede wszystkim sztuka luzu.
