kryminał sensacja thriller

„Czarne łabędzie, martwe łabędzie” – Maja Wesołowska

ksiazkowyzaulek 

„Kiedyś myślałam, że jestem marionetką w rękach Lotki. Dziś wiem, że każdy z nas jest czyjąś marionetką. Nikt nie jest w stanie tak do końca decydować o sobie i swoich poczynaniach. Wszyscy pociągamy za jakieś sznurki i to stanowi o naszej istocie. Kim bez nich byśmy byli? Samotnymi lalkami bez duszy.”

Maja Wesołowska ponownie udowodniła, że jest mistrzynią literackiego napięcia i wnikliwego portretowania ludzkiej psychiki. Po fascynującym i mrocznym debiucie, jakim była „Noc na Perle Zachodu”, z niecierpliwością czekałam na kolejną książkę autorki. Gdy wreszcie sięgnęłam po „Czarne łabędzie, martwe łabędzie”, nie spodziewałam się, jak bardzo różna będzie od swojej poprzedniczki. 

Tym razem Wesołowska porzuca odcienie szarości na rzecz pełnej palety barw, które odzwierciedlają intensywność emocji, charaktery bohaterów i ich niezwykle sugestywnie wykreowane relacje. Luiza, Pablo, Lotka i Żanina – to kwartet, który na pierwszy rzut oka wydaje się nieprzystający, a jednak autorka zręcznie splata ich losy. Co ich połączyło? Czy cel, który postawili sobie jako grupa przyjaciół, udało im się osiągnąć? Wesołowska nie daje prostych odpowiedzi, zmuszając czytelnika do wniknięcia w skomplikowaną tkankę relacji międzyludzkich, traum i moralnych wyborów.

Choć początek powieści może wydać się nieco chaotyczny – liczne wątki, różnorodni bohaterowie i pozornie oderwane od siebie wydarzenia – wszystko zaczyna się klarować, gdy kolejne elementy układanki znajdują swoje miejsce. Kiedy wątki połączyły się w spójną całość, zostałam wciągnięta w wir wydarzeń, od którego nie sposób było się oderwać. Lektura zajęła mi nieco ponad dwie godziny, więc szybko, treściwie i na temat – idealna propozycja dla tych, którzy cenią książki trzymające w napięciu od początku do końca.

Opisy zbrodni w „Czarne łabędzie, martwe łabędzie” są dobitne i przejmujące, a zakończenie – mało przewidywalne, poniekąd zaskakujące – tylko potwierdza, że Maja Wesołowska doskonale wie, jak budować napięcie i trzymać czytelnika w niepewności do ostatnich stron.

Jednym z głównych wątków książki jest kwestia ofiar przemocy i zemsty. Czy zemsta rzeczywiście jest słodka? Czy przynosi upragnione wyzwolenie? Po przeżytej traumie życie Luizy zdaje się pozbawione sensu, aż w końcu, po dziesięciu latach, pojawia się nieoczekiwana szansa na odwet. W tym momencie fabuła nabiera rozpędu, a przed Luizą pojawia się widmo konsekwencji – ktoś podąża jej śladem, ktoś, kto zna jej sekret.

Największym rozczarowaniem – co oczywiście nie wpływa na kwestie merytoryczne książki – było dla mnie to, że akcja dzieje się w Warszawie i jej okolicach. Niestety, autorka nie osadziła fabuły w regionie, z którego zarówno ona, jak i ja pochodzimy. Szkoda, bo to mogłoby nadać powieści jeszcze bardziej lokalnego, wyjątkowego klimatu.

„Czarne łabędzie, martwe łabędzie” to książka, która nie tylko wciąga, ale i zmusza do refleksji nad naturą zemsty i jej wpływem na człowieka. Maja Wesołowska stworzyła dzieło, które zaskakuje, porusza i zostaje w pamięci na długo po przeczytaniu ostatniego zdania. Czekam z niecierpliwością na kolejną książkę autorki i jestem pewna, że znów dostarczy mi ona wyjątkowych wrażeń. Gorąco polecam!

Recommended Posts

powieść obyczajowa romans

„Biuro ludzi zagubionych” – Zuzanna Gajewska

„Któż z nas pamięta moment, kiedy tracimy tę umiejętność cieszenia się z małych rzeczy? Kiedy zamiast uśmiechem zaczynamy reagować przewróceniem oczami lub, co gorsza, obojętnością? Czy trzeba stracić pamięć, jak pani Irena, by znów odnaleźć radość życia?” Po zapoznaniu się z opisem „Biura ludzi zagubionych” spodziewałam się niezwykle wciągającej historii – takiej, która porwie mnie […]

ksiazkowyzaulek 

Leave A Comment