„Zagubieni w mroku” – Joanna Jax

„Stawiała na chwile szczęścia, jak nieporadny szuler, wiedząc, że los wystawi jej rachunek i później czeka ją tylko wiele lat bólu”
Jako czytelnik z wieloletnim stażem rzadko daję się tak zaskoczyć konstrukcji fabularnej, jak miało to miejsce w przypadku najnowszej powieści, którą brałem na warsztat. Joanna Jax w książce „Zagubieni w mroku” zabiera nas w podróż, która wymyka się schematom typowej literatury powojennej, do której zdążyliśmy się już przyzwyczaić na półkach księgarni. Zazwyczaj autorzy skupiają się na samym mroku okupacji lub bezpośrednich zgliszczach tuż po 1945 roku, tymczasem tutaj zostajemy wrzuceni w niezwykle gęstą atmosferę przełomu lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych ubiegłego wieku.
To właśnie ten rzadko eksploatowany w literaturze pięknej okres historyczny stanowi o unikalności tej pozycji, pokazując nam świat już pozornie poukładany, a jednak wciąż podszyty niepokojem i polityczną grą. Autorka z niezwykłą precyzją odmalowuje realia Berlina Wschodniego, gdzie architektka Ewa Zakrzewska próbuje odnaleźć się w jednej z najlepszych pracowni projektowych, nie wiedząc jeszcze, że jej zawodowy staż stanie się tłem dla niebezpiecznego śledztwa. Obserwujemy tu skomplikowane stosunki między państwami oraz to, jak ówczesny układ sił politycznych bezlitośnie wpływał na życie jednostek, niszcząc marzenia i wymuszając trudne wybory.
Wątek poszukiwania zbrodniarza wojennego, o co prosi Ewę jej przyjaciółka Helena, staje się katalizatorem zdarzeń, które wciągają czytelnika w sam środek intrygi związanej z tajemniczą niemiecką rodziną. Joanna Jax po mistrzowsku kreśli obraz egzystencji w cieniu tajnych służb NRD, gdzie zaufanie jest towarem deficytowym, a każdy krok może być obserwowany przez niewidoczne oczy systemu. Ta duszna atmosfera osaczenia sprawia, że od lektury trudno się oderwać, a mroczna prawda, do której dociera główna bohaterka, okazuje się znacznie bardziej skomplikowana, niż ktokolwiek mógłby przypuszczać.
Niezwykle mocnym punktem tej powieści jest dualizm fabuły, który pozwala nam spojrzeć na historię z dwóch zupełnie różnych perspektyw czasowych i emocjonalnych. Autorka przeplata współczesne dla bohaterów wydarzenia z bolesnymi wspomnieniami Ewy z okresu wojny i okupacji, które widzimy oczami jedenastoletniej dziewczynki. Ten zabieg nie tylko pogłębia rys psychologiczny postaci, ale także pozwala zrozumieć traumy, które ukształtowały dorosłą kobietę i sprawiły, że tak trudno jest jej otworzyć się na nowe uczucie pojawiające się w jej życiu.
W „Zagubieni w mroku” spotykamy się z historią dwójki ludzi, która na pierwszy rzut oka mogłaby wydawać się banalna, ale w rzeczywistości jest głęboka i wielowymiarowa. Ich relacja, wystawiona na próbę przez duchy przeszłości i bezwzględną politykę tamtych lat, pokazuje, jak trudno jest budować cokolwiek trwałego na fundamentach zbudowanych z kłamstw i niedomówień. To opowieść o tym, że wojna nigdy nie kończy się wraz z podpisaniem traktatów pokojowych, lecz trwa w ludziach przez dekady, determinując ich losy w najmniej oczekiwanych momentach.
Sama postać Ewy Zakrzewskiej jest napisana z dużą empatią, co sprawia, że kibicujemy jej w każdym kroku, mimo że jej błędy i lęki bywają irytujące, co czyni ją postacią niezwykle ludzką i autentyczną. Autorka nie oszczędza swojej bohaterki, rzucając ją w tryby maszyny, której trybiki mielą ludzkie życiorysy bez mrugnięcia okiem. To zderzenie wrażliwej artystki z brutalną rzeczywistością końcówki lat sześćdziesiątych tworzy dynamikę, która trzyma w napięciu do ostatniej strony, nie pozwalając na chwilę wytchnienia.
Podsumowując, jest to lektura obowiązkowa dla każdego, kto ceni sobie rzetelne tło historyczne połączone z misternie utkaną intrygą oraz głębokim wglądem w ludzką psychikę obciążoną bagażem traumy. Książka jest szalenie ciekawa i wciągająca, a jej największą siłą jest odwaga w pokazywaniu bolesnych konsekwencji wielkiej polityki w życiu zwykłych obywateli, którzy po prostu chcieli kochać i tworzyć. To literatura, która zostaje w głowie na długo po zamknięciu ostatniego rozdziału, zmuszając do refleksji nad tym, jak wiele z naszej przeszłości nosimy w sobie każdego dnia.
Na zakończenie chciałabym serdecznie podziękować wydawnictwu Videograf za możliwość zapoznania się z treścią książki oraz podzielenia się z wami moimi odczuciami. Takie spotkania z literaturą przypominają mi, dlaczego od tylu lat recenzowanie książek pozostaje moją największą pasją. Cieszę się, że mogłam zanurzyć się w ten mroczny świat i wyciągnąć z niego dla was to, co najcenniejsze.
