„Echo kłamstw” – Sylwia Bies

„Sięgam do torebki po komórkę i wybieram numer alarmowy. Rzeczowo wyjaśniam, gdzie jestem i co się stało. Podaję też swoje dane. Zaskakują mnie spokój i opanowanie ww własnym głosie. Trzeźwy ton precyzyjne komunikaty, które udaje mi się sformułować, jakby fakt, że za moimi plecami znajdują się ludzkie zwłoki, nie miał znaczenia.”
„Echo kłamstw” to powieść, która uderza w czytelnika z siłą taranu, rozbijając w pył wyobrażenie o spokoju i stabilizacji, jakie daje nam status społeczny czy materialny. Przyznam szczerze, że do tej pory nie znałam twórczości Sylwii Bies, a po tę książkę sięgnęłam zupełnie w ciemno, kierując się intuicją, która – jak się okazało – kolejny raz mnie nie zawiodła. Autorka kreśli obraz życia Klary Lemańskiej z chirurgiczną precyzją, pokazując, że nawet najbardziej luksusowe wnętrza mogą stać się klatką, gdy fundamenty, na których je wzniesiono, oparte są na przemilczeniach.
Wątek Klary, rzeszowskiej stomatolog, to studium upadku pewności siebie i brutalnego zderzenia z rzeczywistością. Moment, w którym jej poukładany świat rozpada się podczas zwykłych zakupów, jest punktem zwrotnym, który sprawia, że krew w żyłach zaczyna płynąć szybciej. Fabuła jest niezwykle wciągająca i tak mocno zakręcona, że momentami, zwłaszcza na początku, można się nieco pogubić w gąszczu zdarzeń. Wymaga to od czytelnika pełnego skupienia, ale każda minuta poświęcona tej lekturze jest warta wysiłku, bo Sylwia Bies doskonale wie, jak budować napięcie.
Z drugiej strony mamy Dagmarę – postać, która jest całkowitym przeciwieństwem Klary, a jednocześnie jej mrocznym odbiciem w krzywym zwierciadle losu. Jej historia, naznaczona traumą domu dziecka i ciągłą walką o przetrwanie, jest bolesna i autentyczna do szpiku kości. To właśnie w niej kumuluje się cały ból i determinacja człowieka, który nie ma już nic do stracenia. Konfrontacja tych dwóch światów stanowi oś, wokół której obraca się cała intryga, a powracająca przeszłość wyciąga swoje lodowate palce po życie obu bohaterek.
Jako czytelnik z wieloletnim doświadczeniem, rzadko spotykam tak umiejętnie dawkowane emocje, gdzie z pozoru błaha codzienność zamienia się w thriller psychologiczny najwyższej próby. Autorka udowadnia, że za każdym uśmiechem może kryć się mrok, którego nie da się rozjaśnić żadnym bogactwem. W „Echo kłamstw” to, co niewypowiedziane, waży znacznie więcej niż słowa, a kłamstwa z przeszłości odbijają się echem w najmniej spodziewanych momentach, burząc mozolnie budowany ład.
Niesamowite wrażenie robi sposób, w jaki Sylwia Bies buduje atmosferę zagrożenia – nie potrzebuje do tego epatowania brutalnością, wystarczy jej psychologiczna głębia. Skrywane sekrety stają się tutaj niemal fizycznym bytem, który osacza bohaterki i zmusza je do konfrontacji z czymś, co dawno miało zostać zapomniane. Choć akcja pędzi i potrafi zaskoczyć nagłym zwrotem, to właśnie ta gęsta, duszna atmosfera sprawia, że od książki nie sposób się oderwać przed poznaniem prawdy.
Warsztat literacki autorki zasługuje na uznanie, ponieważ potrafi ona ubrać w słowa emocje, które często wydają się nieuchwytne. Poczucie winy towarzyszące Klarze i desperacja Dagmary są namacalne, a ich motywacje, choć skrajnie różne, stają się dla nas zrozumiałe. To wielka sztuka napisać thriller, który jest jednocześnie głębokim dramatem obyczajowym, zachowując przy tym dynamikę, która trzyma w niepewności aż do ostatniej strony.
Szczególnie uderzające jest zakończenie – zupełnie zaskakujące i nieoczywiste, nie przynosi łatwego ukojenia, lecz zostawia nas z pytaniami o granice własnej wytrzymałości. Czy kłamstwo w imię ochrony rodziny jest wybaczalne? Gdzie kończy się miłość, a zaczyna obsesja na punkcie zachowania pozorów? Sylwia Bies nie daje prostych odpowiedzi, zamiast tego serwuje finał, który wbija w fotel i zmusza do przewartościowania wszystkiego, co do tej pory wiedzieliśmy o bohaterkach.
Podsumowując, „Echo kłamstw” to książka, która bardzo mi się podobała i którą z czystym sumieniem polecam każdemu fanowi gatunku. To powieść o sile przeznaczenia, przed którym nie chroni nas ani portfel, ani wysoka pozycja społeczna. Jeśli szukacie historii, która jest jak lustro pokazujące nasze najskrytsze lęki, ten tytuł jest właśnie dla Was. Moje pierwsze spotkanie z tą autorką uważam za niezwykle udane i na pewno nie ostatnie.
