„Ogrody ciszy” – Marek Adam Grabowski

„Strach jest zawsze, kiedy idziemy ku jakiemuś celowi. Jest tym większy, jeśli cel jest słuszniejszy.”
Ostatnio w moje ręce wpadła lektura, która kompletnie zburzyła mój spokój i sprawiła, że zupełnie inaczej patrzę na otaczającą mnie rzeczywistość. „Ogrody ciszy” autorstwa Marka Adama Grabowskiego to książka, którą początkowo planowałam pochłonąć w jakieś dwie godzinki, licząc na szybką przygodę z gatunku dystopii. Jakże bardzo się pomyliłam, bo choć ta powieść objętościowo wydaje się krótka, to jej ciężar gatunkowy jest wręcz przytłaczający. Każda strona wymagała ode mnie zatrzymania się, przeanalizowania czytanych słów i złapania oddechu, przez co lektura zajęła mi znacznie więcej czasu, niż pierwotnie zakładałam.
Autor kreuje przed nami wizję świata, która dosłownie wbija w ziemię i nie pozwala o sobie zapomnieć nawet po odłożeniu książki na półkę. To rzeczywistość przerażająco uporządkowana, gdzie ludobójstwo zostało podniesione do rangi humanitarnej misji, a społeczeństwo akceptuje eksterminację jednostek jako coś niezbędnego dla dobra ogółu. Czytając o prawach człowieka interpretowanych jako prawo do bezbolesnej śmierci, wielokrotnie czułam, jak po moich plecach przechodzą ciarki. To wizja tak makabryczna, a jednocześnie podana w sposób tak beznamiętny, że staje się wręcz fizycznie odczuwalna.
Głównym bohaterem jest Orfeusz, obozowy psycholog, którego zadaniem jest terapeutyczne przygotowanie „numerów” do ich ostatecznego losu. Obserwujemy jego codzienne życie u boku żony Arete, która jest ucieleśnieniem bezkrytycznego konsumpcjonizmu i ślepego posłuszeństwa wobec systemu. Kontrast między ich domową sielanką, wypełnioną rozmowami o modnych butach czy „Słoikach Życia”, a murem obozu koncentracyjnego, za którym ludzie przerabiani są na substancję zwaną dereżem, jest po prostu porażający. Autor nie szczędzi nam detali dotyczących tego, jak produkty z ludzkich szczątków stają się codziennością, co tylko potęguje grozę przedstawionego świata.
Fabuła zaczyna gęstnieć w momencie, gdy Orfeusz spotyka numer 812713 – pacjenta, który w przeciwieństwie do innych, nie chce pogodzić się ze swoim przeznaczeniem. Ta relacja staje się katalizatorem ogromnych zmian w psychice bohatera i powolnego kruszenia się fundamentów jego dotychczasowej wiary w słuszność misji. Śledzimy proces budzenia się sumienia w miejscu, gdzie sumienie dawno zostało uznane za relikt przeszłości lub przeszkodę w budowaniu „idealnego” państwa. To fascynujące, a zarazem bolesne studium psychologiczne człowieka, który zaczyna dostrzegać potworność własnych czynów.
Postać Arete jest tutaj niezwykle istotna, gdyż reprezentuje ona tę część społeczeństwa, która dla własnej wygody i spokoju ducha wybiera ignorancję. Jej podejście do macierzyństwa, sprowadzone do trzymania embriona w słoiku i traktowania go jak gadżet, jest jednym z najbardziej wstrząsających wątków tej opowieści. Dialogi między małżonkami, pełne wzajemnych pretensji, ale i przerażającej normalizacji zła, pokazują, jak głęboko system może przeniknąć do najbardziej intymnych sfer ludzkiego życia. To obraz związku, który gnije od środka, podobnie jak cały otaczający ich świat.
Marek Adam Grabowski stworzył dzieło niezwykle mocne i trudne, które stawia czytelnika przed fundamentalnymi pytaniami o granice humanizmu i cenę społecznego postępu. „Ogrody ciszy” to nie jest kolejna lekka lektura do poduszki, ale brutalny manifest przeciwko znieczulicy i ideologiom, które pod płaszczem dobra jednostki niszczą jej prawo do istnienia. Filozoficzne nawiązania do mitologii czy psychologii Philipa Zimbardo dodają całości głębi, sprawiając, że każda scena ma swoje drugie, znacznie mroczniejsze dno.
Wielkie brawa należą się autorowi za odwagę w pokazywaniu przyszłości, która choć fantastyczna, wydaje się niebezpiecznie bliska w swoich mechanizmach manipulacji i tresury obywateli. Systematyczne odbieranie ludziom imion i zastępowanie ich numerami, segregacja płciowa czy demograficzna inżynieria to tylko wierzchołek góry lodowej problemów poruszanych w tej publikacji. To lektura, która wymusza na nas czujność i nie pozwala przejść obojętnie obok tematów wykluczenia czy dehumanizacji.
Podsumowując, jeśli szukacie czegoś, co naprawdę Wami wstrząśnie i zostawi z milionem pytań w głowie, „Ogrody ciszy” są pozycją obowiązkową. Przygotujcie się jednak na to, że nie będzie to łatwa przeprawa. To książka, która boli, która drażni i która przede wszystkim zmusza do myślenia o tym, w którą stronę zmierza nasza cywilizacja. Ja wciąż mielę w sobie te wszystkie emocje i myślę, że jeszcze długo nie uwolnię się od obrazów wykreowanych przez Grabowskiego.
