powieść obyczajowa romans

„Tamtego dnia o północy”

ksiazkowyzaulek 

„Pamiętaj jedno: wojny nie wygrywa się siłą. Wygrywa się informacją.”

Nawet nie wiecie, jak wielką dumą napawa mnie fakt, że mogę oficjalnie ogłosić, iż z ogromną przyjemnością patronuję tej wyjątkowej historii. Kiedy Martyna oddała w moje ręce „Tamtego dnia o północy”, wiedziałam, że czeka mnie literacka uczta, ale nie spodziewałam się, że ta opowieść aż tak mną zawładnie. To jedna z tych książek, które po przeczytaniu odkłada się na półkę z drżącymi rękami, czując, że właśnie przeżyło się coś znacznie większego niż tylko fikcję literacką.

Początkowo, przyznam szczerze, nieco przeraziła mnie liczba stron, bo to prawdziwe czytelnicze wyzwanie, ale wierzcie mi – nawet nie zauważyłam, kiedy przeczytałam ostatnie zdanie. Martyna Jamrożek ma ten niesamowity dar, że prowadzi nas przez mroczne zaułki  Lington  z taką lekkością, że tracimy poczucie czasu i przestrzeni. Akcja wciąga od pierwszej minuty, nie dając ani chwili na złapanie oddechu, a atmosfera niebezpieczeństwa gęstnieje z każdym rozdziałem.

W tej historii śledzimy losy Dream Monroe, dziewczyny, która stała się twarzą medialnego linczu i kozłem ofiarnym w świecie pełnym układów. Autorka w genialny sposób ukazała, jak łatwo jest przypiąć komuś łatkę morderczyni, zwłaszcza gdy przeszłość tej osoby jest naznaczona nazwiskiem słynnego przestępcy. Czyta się to szybko, niemal zachłannie, próbując razem z bohaterką odnaleźć prawdę ukrytą pod warstwami kłamstw i manipulacji.

Relacja Dream z jej siostrą Aryą to jeden z najbardziej poruszających elementów tej powieści. Ta więź, zbudowana na wspólnej traumie i bezgranicznym oddaniu, sprawiała, że wielokrotnie miałam łzy w oczach. Sceny, w których dziewczyny muszą walczyć o każdą sekundę wolności, są opisane z taką intensywnością, że czułam bicie ich serc na własnych skroniach. To opowieść o przetrwaniu, która nie bierze jeńców i nie daje łatwych odpowiedzi.

Nie mogę nie wspomnieć o detektywie Cameronie Bakerze, który wprowadza do tej historii niezwykły balans. Jego postać jest dowodem na to, że nawet w systemie przesiąkniętym korupcją może znaleźć się ktoś, kto odważy się patrzeć głębiej. Chemia i narastające napięcie między nim a Dream są wręcz namacalne, a ich spotkania to prawdziwy rollercoaster emocji – od nieufności, przez strach, aż po specyficzny rodzaj uziemienia, którego oboje desperacko potrzebują.

Styl Martyny jest jedyny w swoim rodzaju – mroczny, gęsty, a jednocześnie niesamowicie plastyczny. Każda scena, od pościgów na mokrych ulicach po intymne rozmowy w ukryciu, jest dopracowana w najmniejszym szczególe. Jako czytelniczka z wieloletnim stażem rzadko spotykam książki, które potrafią utrzymać tak wysoki poziom napięcia przez niemal tysiąc stron, a tutaj ani przez moment nie czułam znużenia.

Zakończenie – och, jak ja bym chciała Wam o nim opowiedzieć, ale nie chcę zdradzać zbyt dużo! Powiem tylko tyle, że wiele się dzieje, jak to u Martyny, i nic nie jest takie, jakim się wydawało. Finał tego tomu to emocjonalny wybuch, który zostawia nas w całkowitym zawieszeniu i sprawia, że drugiego tomu potrzebujemy „na wczoraj”. To historia, która udowadnia, że nawet kiedy świat próbuje odebrać ci głos, zawsze masz szansę go odzyskać.

Polecam całym sercem „Tamtego dnia o północy” wszystkim kobietom niezłomnym i tym, którzy szukają w literaturze prawdy bez filtrów. To mocna, odważna i uzależniająca lektura, która na stałe zagości w Waszych myślach. Jestem niezwykle dumna, że moje logo może zdobić tę książkę, bo takie historie zasługują na to, by usłyszał o nich cały świat.

Recommended Posts

kryminał sensacja thriller współpraca recenzencka

„Strzępy” – Izabela Grabda

„Ona była dla mnie jak powietrze, jak lek na wszystkie choroby. Naprawdę żyć zacząłem dopiero wtedy, kiedy pierwszy raz spojrzałem jej w oczy.” „Strzępy” to kolejna literacka podróż, w którą zabrała mnie Izabela Grabda, i muszę Wam powiedzieć, że wciąż zbieram myśli po tej lekturze. Autorka ma ten niesamowity dar konstruowania historii, które wciągają niepostrzeżenie, […]

ksiazkowyzaulek 
powieść obyczajowa romans

„Tamtego dnia o północy”

„Pamiętaj jedno: wojny nie wygrywa się siłą. Wygrywa się informacją.” Nawet nie wiecie, jak wielką dumą napawa mnie fakt, że mogę oficjalnie ogłosić, iż z ogromną przyjemnością patronuję tej wyjątkowej historii. Kiedy Martyna oddała w moje ręce „Tamtego dnia o północy”, wiedziałam, że czeka mnie literacka uczta, ale nie spodziewałam się, że ta opowieść aż […]

ksiazkowyzaulek 
powieść obyczajowa romans współpraca recenzencka

„Zanim straciliśmy siebie” – Katarzyna Lewandowicz

„Wstydziłam się za rodziców, a w szczególności za matkę. Zachowywała się jak wariatka. Dała popis, którego nigdy jej nie wybaczę.” Zamykam ostatnią stronę „Zanim straciliśmy siebie” i właściwie nie wiem, od czego zacząć, bo w mojej głowie wciąż huczy szum fal i to dudniące, bolesne tętno, które towarzyszyło mi przez całą lekturę. Katarzyna Lewandowicz stworzyła […]

ksiazkowyzaulek 

Leave A Comment