„Na szczycie władzy. Tom II. Namiętności” – Paula Ciulak i Magdalena Jachnik

„Też miałem uczucia. Też miałem serce, które potrzebowało miłości. Ale czy mogłem na to liczyć?”
Z ogromnym sentymentem i jeszcze większą ciekawością wracam do świata, w którym polityka, blichtr i wielkie namiętności tworzą mieszankę wręcz wybuchową. Po rewelacyjnym pierwszym tomie, który zostawił mnie z mnóstwem pytań, przyszedł czas na drugą część trylogii autorstwa Pauli Ciulak i Magdaleny Jachnik, czyli „Na szczycie władzy. Tom II. Namiętności”. Jako czytelniczka, która w swoim życiu przerzuciła już tysiące stron, rzadko kiedy daję się tak bezwzględnie wciągnąć w intrygi i romanse, ale ta historia ma w sobie coś magnetycznego, co nie pozwalało mi odłożyć książki choćby na moment. Autorki po raz kolejny udowodniły, że doskonale wiedzą, jak grać na emocjach odbiorcy, dawkując napięcie w idealnych proporcjach.
W tym tomie po dawnym skandalu z udziałem Beatriz i Armanda nie ma już właściwie śladu, a uwaga czytelnika zostaje przekierowana na zupełnie nowe, jeszcze bardziej niebezpieczne tory. Na pierwszym planie pojawiają się Cristina oraz książę Sebastian, a rodzące się między nimi uczucie z góry skazane jest na potępienie przez bezwzględny świat dyplomacji. Śledziłam ich losy z zapartym tchem i prawdziwymi wypiekami na twarzy, bo o ile sekretny romans z poprzedniej części wywołał niemałe poruszenie, o tyle tutaj stawka rośnie do niebotycznych rozmiarów. W końcu mówimy o przyszłym monarsze, na którego barkach spoczywa odpowiedzialność za cały naród, a w jego świecie nie ma przecież miejsca na tak zwaną chwilę zapomnienia.
To, co najbardziej urzekło mnie w tej powieści, to genialnie wykreowana atmosfera zakazanego owocu, która wręcz bije z każdej kolejnej strony. Autorki stworzyły niezwykle emocjonalny labirynt potajemnych spotkań, nagłych wyjazdów i niebezpiecznej gry pozorów, w którą uwikłani są główni bohaterowie. Czytając „Na szczycie władzy. Tom II. Namiętności”, czułam ten specyficzny dreszcz emocji towarzyszący postaciom, które ryzykują absolutnie wszystkim dla jednego spojrzenia czy dotyku. Ta magnetyczna relacja budzi w nich nieznane dotąd pragnienia, a ja jako obserwatorka tej literackiej fikcji, całkowicie zatraciłam się w ich skomplikowanym świecie.
Dynamika akcji zagęszcza się jeszcze bardziej, gdy na horyzoncie pojawia się oficjalna narzeczona Sebastiana – księżniczka, która zgodnie z tradycją i racją stanu ma zająć miejsce u jego boku na tronie. Ten moment w fabule diametralnie zmienia zasady gry i zmusza bohatera do zmierzenia się z ostatecznym dylematem, przed którym żaden zakochany człowiek nie chciałby nigdy stanąć. Autorki postawiły przed Sebastianem pytanie najtrudniejsze z możliwych: czy będzie potrafił wybrać pomiędzy koroną a miłością swojego życia? Ten wewnętrzny konflikt mężczyzny, rozrywanego przez poczucie obowiązku i potężne, nieokiełznane uczucie, został rozpisany w sposób niezwykle dojrzały i poruszający.
Z perspektywy moich czytelniczych doświadczeń muszę przyznać, że rzadko kiedy drugie tomy serii trzymają tak wysoki poziom i przynoszą tak ogromną dawkę świeżości. Obawiałam się, czy po mocnym debiucie autorki nie zwolnią tempa, ale moje obawy okazały się całkowicie bezpodstawne, a ta część pod wieloma względami podobała mi się nawet bardziej. Styl pisania duetu autorskiego jest niezwykle płynny, lekki, a jednocześnie pełen wyrazistych emocji, co sprawia, że przez fabułę dosłownie się płynie. Każdy dialog, każde niedopowiedzenie i każde spojrzenie bohaterów ma tutaj swoje znaczenie, budując napięcie, które kulminuje w najmniej oczekiwanych momentach.
Również postacie drugoplanowe oraz tło polityczne zostały dopracowane z niezwykłą dbałością o detale, co nadaje całej historii dużej wiarygodności, mimo jej bezsprzecznie bajkowego, królewskiego klimatu. Krytycznym okiem oceniam zazwyczaj romanse osadzone w wyższych sferach władzy, gdyż łatwo w nich o przerysowanie lub banał, jednak tutaj zachowano idealny balans pomiędzy literacką fikcją a psychologiczną prawdą o ludzkich słabościach. Cristina nie jest mdłą bohaterką czekającą na ratunek, a Sebastian to postać pełnokrwista, zmagająca się z ogromnym ciężarem swojej pozycji, co czyni ich relację niezwykle autentyczną w odbiorze.
Kończąc tę lekturę, poczułam ogromną satysfakcję, ale też ten specyficzny rodzaj tęsknoty, który pojawia się tylko wtedy, gdy odkłada się na półkę naprawdę dobrą i angażującą książkę. „Na szczycie władzy. Tom II. Namiętności” to idealna propozycja dla każdej kobiety, która w literaturze szuka czegoś więcej niż tylko prostego schematu miłosnego, pragnąc głębszych emocji i dylematów moralnych. Jestem pod ogromnym wrażeniem tego, jak autorki potrafią manipulować ciekawością czytelnika i z jaką lekkością pociągają za sznurki w tej skomplikowanej opowieści o władzy, honorze i pożądaniu.
Z całego serca zachęcam Was do sięgnięcia po tę lekturę i zatracenia się w świecie, w którym miłość staje się najbardziej niebezpieczną bronią. Ktoś z Was czytał już może pierwszy tom tej porywającej serii i wie, o czym mówię, czy może dopiero planujecie tę niesamowitą literacką podróż? Dajcie koniecznie znać w komentarzach, czy jesteście ciekawi, jak potoczą się losy Cristiny i Sebastiana???
