powieść obyczajowa romans

„Mazurskie anioły” – Natalia Przeździk

ksiazkowyzaulek 

„Czasem trzeba się postawić dla własnego dobra.”

„Czasem trzeba się postawić dla własnego dobra.”

Przez całe nasze życie biegniemy w maratonie, w którym zasady gry ustala ktoś inny, a my jedynie bezrefleksyjnie próbujemy dotrzymać kroku cudzym oczekiwaniom. Często orientujemy się, że zgubiłyśmy własne „ja” dopiero wtedy, gdy sufit zaczyna nam dosłownie spadać na głowę, a każdy kolejny oddech staje się ciężarem nie do zniesienia. Dokładnie w takim momencie życia poznajemy Wandę, główną bohaterkę nowości od Natalii Przeździk pod tytułem „Mazurskie anioły”, w której odnalazłam cząstkę samej siebie i zapewne wielu z nas. Ta chwila, kiedy mówisz głośne i stanowcze „dość”, odcinając się od tego, co niszczy, boli i uwiera, bywa najbardziej oczyszczającym, choć i najtrudniejszym krokiem, na jaki możemy się odważyć.

Kiedy po raz kolejny sięgałam po twórczość tej autorki, wiedziałam, że mogę to zrobić absolutnie w ciemno, bez sprawdzania opinii czy czytania zapowiedzi. Natalia Przeździk ma w sobie niezwykły dar, który sprawia, że jej opowieści nie są jedynie literacką fikcją, ale plasterkiem na zbolałą, zmęczoną codziennością duszę. Wyciszający, a zarazem niezwykle malowniczy klimat Mazur natychmiast otulił mnie swoim ciepłem i przeniósł w zupełnie inny świat. To niesamowite, jak styl autorki potrafi wpłynąć na czytelnika, dając mu upragniony urlop od własnej, przytłaczającej dorosłości i pozwalając na złapanie głębokiego oddechu.

Więcej chcę Wam dziś opowiedzieć o samym stylu i moich osobistych odczuciach niż o samej fabule, bo to one grają tutaj pierwsze skrzypce. Sposób, w jaki autorka maluje słowami mazurskie krajobrazy i ludzkie emocje, jest po prostu magiczny, niezwykle plastyczny i pełen subtelnej wrażliwości. Czytając tę książkę, czułam przede wszystkim ogromny spokój, przeplatany momentami szczerego wzruszenia oraz radosnego rozbawienia, które idealnie równoważyły trudniejsze tematy. Ta lekkość pióra sprawiła, że dosłownie płynęłam przez kolejne strony, chłonąc każdą myśl i ciesząc się tą wyjątkową chwilą tylko dla siebie.

Ucieczka bohaterek przed problemami przeradza się w niesamowitą przygodę pełną humoru, gdzie amatorskie akcje szpiegowskie i zagadki detektywistyczne zgrabnie przeplatają się z odkrywaniem lokalnych tajemnic. Autorka w genialny sposób udowadnia, że kiedy zamykają się jedne drzwi, los potrafi otworzyć przed nami całe okno, i to z widokiem na najpiękniejszy krajobraz. Ta cudowna atmosfera i życiowy realizm połączony z nutą kontrolowanego szaleństwa sprawiły, że nie potrafiłam oderwać się od lektury choćby na moment. Autorka doskonale wie, jak zaangażować czytelnika i sprawić, by całą sobą przeżywał opisywaną historię.

Bohaterowie zostali wykreowani z ogromną czułością i psychologiczną głębią, co sprawia, że od pierwszych stron stają się nam niezwykle bliscy. Postacie drugoplanowe wnoszą do tej opowieści mnóstwo świeżości, mądrości i autentycznego uśmiechu, idealnie dopełniając całości. Z kolei relacja, która zaczyna powoli kiełkować między głównymi postaciami, nie jest przerysowana ani pośpieszna, lecz rozwija się naturalnie, pukając do serca bez zaproszenia i bez zbędnego patosu. Czytelnik natychmiast staje się częścią tej zgranej paczki przyjaciół, kibicując im na każdym kroku i przeżywając z nimi każdą małą radość.

W trakcie lektury wielokrotnie łapałam się na refleksji nad własnymi wyborami i tym, jak często pozwalamy, by to inni pisali scenariusz naszego życia. To książka, która potrafi podnieść na duchu, zaszczepić w sercu nadzieję i przypomnieć, że nigdy nie jest za późno na to, by zacząć od nowa, na własnych warunkach. Ciepło, które bije z każdej przeczytanej strony, zostaje z człowiekiem na bardzo długo po zamknięciu okładki, wywołując przyjemną nostalgie. Autorka udowodniła, że potrafi poruszyć najczulsze struny w ludzkiej psychice, nie tracąc przy tym dystansu do otaczającej nas rzeczywistości.

Z perspektywy czytelniczki z wieloletnim stażem muszę przyznać, że takie pozycje są w dzisiejszym, zabieganym świecie niezwykle potrzebne i wartościowe. To idealna lektura dla każdej kobiety, która czuje, że utknęła w martwym punkcie i potrzebuje bodźca, by w końcu pomyśleć o sobie i swoich pragnieniach. Nie znajdziecie tu taniego blichtru, a jedynie piękną celebrację kobiecej przyjaźni, która potrafi być najsilniejszym fundamentem w chwilach kryzysu. To głęboka, choć podana w przystępnej formie opowieść o odzyskiwaniu kontroli nad własnym losem i szukaniu własnej ścieżki.

Z całego serca polecam Wam tę literacką podróż, bo to nie tylko wyprawa geograficzna, ale przede wszystkim piękna droga w głąb samej siebie. Po raz kolejny dostałam historię, która utwierdziła mnie w przekonaniu, że po książki tej autorki można, a nawet trzeba, sięgać z całkowicie zamkniętymi oczami. To idealny plasterek na zbolałą duszę i przypomnienie, że każdy z nas zasługuje na moment wytchnienia i szczęście na własnych zasadach. Koniecznie dajcie się zaprosić na te niezwykłe wakacje, które zmienią Wasze spojrzenie na wiele codziennych spraw.

Recommended Posts

powieść obyczajowa romans współpraca recenzencka

„Jesienne powroty” – Katarzyna Grabowska

„Jedno kłamstwo rodzi kolejne. Kłamiąc raz uruchamia się potok, który przybiera na sile, stając się istnym wodospadem. W pewnej chwili porywa nas jego nurt i już nie potrafimy wyswobodzić się z odmętów fałszu.” Siedzę właśnie z kubkiem parującej herbaty, patrząc na deszcz za oknem, i próbuję poukładać w głowie wszystkie myśli, jakie kłębią się we […]

ksiazkowyzaulek 
powieść obyczajowa romans

„Mazurskie anioły” – Natalia Przeździk

„Czasem trzeba się postawić dla własnego dobra.” „Czasem trzeba się postawić dla własnego dobra.” Przez całe nasze życie biegniemy w maratonie, w którym zasady gry ustala ktoś inny, a my jedynie bezrefleksyjnie próbujemy dotrzymać kroku cudzym oczekiwaniom. Często orientujemy się, że zgubiłyśmy własne „ja” dopiero wtedy, gdy sufit zaczyna nam dosłownie spadać na głowę, a […]

ksiazkowyzaulek 

Leave A Comment