powieść obyczajowa romans

„Wszystko, co po nas zostało” – Gabriela Gargaś

ksiazkowyzaulek 

„Pamiętajcie, dom to ludzie nie adres.”

„Pamiętajcie, dom to ludzie nie adres.”

Czasem życie rozpada się nie z hukiem, lecz w ciszy. A największe tragedie zaczynają się od tego, co pozornie błahe: zaniedbań, przemilczeń i momentów, gdy przymykamy oko na to, jak bardzo ktoś nas rani. Bo miłość jest ślepa szczególnie wtedy, gdy najbardziej boimy się zobaczyć prawdę. Dokładnie z takim przesłaniem zostawiła mnie najnowsza powieść Gabrieli Gargaś i muszę Wam się przyznać, że do teraz zbieram myśli po tej lekturze.

Ło matko, ale emocji dała ta lektura, Gargaś wie, jak sprawić, by wywalić to co zdawałoby się w głowie poukładane do góry nogami. Kiedy brałam do ręki „Wszystko, co po nas zostało”, spodziewałam się poruszającej historii, ale nie sądziłam, że autorka uderzy w tak czułe struny mojej duszy. To nie jest zwykła obyczajówka, którą odkłada się na półkę i natychmiast o niej zapomina. Ta książka dosłownie we mnie rezonuje, pulsuje w myślach i nie pozwala o sobie zapomnieć, zmuszając do refleksji nad własnym życiem i decyzjami, które podejmujemy każdego dnia.

Styl autorki jest po prostu niesamowity, niezwykle plastyczny, a zarazem pełen taktu i głębokiej empatii. Gabriela Gargaś pisze z taką lekkością, a jednocześnie z ogromną wagą słowa, że każde zdanie trafia prosto w serce, wywołując gęsią skórkę. Nie ma tu zbędnych ubarwień czy taniego patosu, jest za to czysta, surowa prawda o ludzkich potknięciach i sile, by podnieść się z kolan. Przez tę historię dosłownie płynęłam, choć momentami łzy przysłaniały mi tekst, a gardło ściskało się ze wzruszenia.

Fabuła skupia się wokół Kaliny, której małżeństwo z Wiktorem po siedmiu latach zamienia się w gruzy, gdy mąż odchodzi do innej kobiety. Obserwowanie jej bolesnego procesu odbudowywania samej siebie było dla mnie niezwykle intymnym przeżyciem, bo autorka genialnie odmalowała portret kobiety porzuconej, zranionej, ale walczącej o swoje jutro. Kiedy na drodze Kaliny staje Aleks, przynosząc upragniony spokój i czułość ukrytą w drobnych gestach, odetchnęłam z ulgą, wierząc, że limit nieszczęść został już wyczerpany. Jednak los bywa przewrotny i przeszłość brutalnie puka do drzwi, gdy Aleks zostaje oskarżony o nieumyślne spowodowanie śmierci sprzed lat.

To, co najpiękniejsze w tej książce, to fakt, że autorka stawia nacisk na emocje, a nie na samą sensacyjną treść. Przeżywałam każdy krok bohaterki, jej dylematy, lęki i tę rodzącą się na nowo nadzieję, która w ułamku sekundy została wystawiona na najtrudniejszą próbę. Gargaś doskonale pokazuje, jak cienka jest granica między zaufaniem a zwątpieniem i jak bardzo nowoczesne technologie oraz skrywane sekrety potrafią zburzyć misternie budowane poczucie bezpieczeństwa.

„Wszystko, co po nas zostało” to piękna, mądra i niesamowicie dojrzała opowieść, która porusza tak wiele trudnych tematów: od bolesnej zdrady, przez poczucie winy, aż po desperackie poszukiwanie odkupienia. To książka o drugich szansach, ale też o tym, że ucieczka przed prawdą nigdy nie przynosi ukojenia, a sekrety najbliższych potrafią ranić najmocniej. Autorka przypomina nam, że prawdziwa miłość to nie tylko wielkie słowa, ale przede wszystkim obecność w chwilach, gdy cały świat zaczyna się walić.

Jako wieloletnia czytelniczka, która widziała już w literaturze naprawdę wiele, muszę z pełnym przekonaniem stwierdzić, że ta pozycja głęboko mnie poruszyła i zostawiła w głowie emocjonalny rollercoaster. Jeśli szukacie historii, która rozłoży Wasze serce na kawałki, by na koniec spróbować je subtelnie posklejać, to koniecznie musicie sięgnąć po tę pozycję. Gwarantuję, że postać Kaliny i jej trudne wybory zostaną z Wami na bardzo, bardzo długo po przewróceniu ostatniej strony.

Warto na koniec dodać, że ta książka to także swego rodzaju zwierciadło, w którym każdy z nas może dostrzec cząstkę swoich własnych lęków i niespełnionych nadziei. Sposób, w jaki autorka dawkuje napięcie, sprawia, że do samego końca nie jesteśmy pewni, w którą stronę potoczą się losy bohaterów i czy prawda ostatecznie wyzwoli, czy może bezpowrotnie zniszczy to, co udało się z takim trudem zbudować. To po prostu literatura najwyższej próby, obok której nie da się przejść obojętnie.

Recommended Posts

powieść obyczajowa romans

„Cypryjskie meze” – Jolanta Kosowska

„Poziom stresu w naszym życiu jest wprost proporcjonalne do ilości idiotów w naszym otoczeniu.” Kiedy biorę do ręki nową powieść Jolanty Kosowskiej, zawsze podświadomie przygotowuję się na coś wyjątkowego, na tę specyficzną magię, którą autorka potrafi tkać słowem. Jej najnowsza książka pod tytułem „Cypryjskie meze” od pierwszych stron utwierdziła mnie w przekonaniu, że to nie […]

ksiazkowyzaulek 
powieść obyczajowa romans

„Wszystko, co po nas zostało” – Gabriela Gargaś

„Pamiętajcie, dom to ludzie nie adres.” „Pamiętajcie, dom to ludzie nie adres.” Czasem życie rozpada się nie z hukiem, lecz w ciszy. A największe tragedie zaczynają się od tego, co pozornie błahe: zaniedbań, przemilczeń i momentów, gdy przymykamy oko na to, jak bardzo ktoś nas rani. Bo miłość jest ślepa szczególnie wtedy, gdy najbardziej boimy […]

ksiazkowyzaulek 
poradnik psychologia współpraca recenzencka

„Reset umysłu” – Dorota Puzio

„To, jak wygląda Twoje życie, w dużej mierze zależy od tego, jakie możliwości wokół siebie widzisz. Im więcej możliwości doświadczania życia takiego, jakiego chcesz, dostrzegasz, tym szybciej uda Ci zrealizować swój cel.” Siedziałam wczoraj wieczorem przy kubku gorącej herbaty, gapiąc się na okładkę nowości, która od kilku dni nie dawała mi spokoju. Jako zadeklarowana mola […]

ksiazkowyzaulek 

Leave A Comment