„Negatyw” – Mariusz Kanios

„Każdy handlarz powinien odpowiadać za współudział w ludobójstwie. Bo to nie było pojedyncze morderstwo. W skali świata to masowa eksterminacja. I nie jest tu żadną wymówką głupota dzieciaków, które z własnej woli na imprezie sięgają pierwszy raz po kolorową, niewinnie wyglądającą pigułkę. Ludzie zarabiający na narkobiznesie wiedzą, jak ta zabawa się skończy. W cyniczny, wyrachowany sposób wykorzystują słabość często zagubionych ludzi, aby nabić sobie kabzę.”
Sięgając po trzeci tom serii z prokuratorem Michałem Stróżem, od razu wiedziałam, że Mariusz Kanios mnie nie zawiedzie. Jako czytelniczka z wieloletnim stażem, która niejedno już w kryminałach widziała, z ogromną ciekawością zanurzyłam się w „Negatyw”. To powrót do świata pełnego mroku, gdzie sprawiedliwość i bezprawie nieustannie się ze sobą ścierają, a granica między nimi staje się niemal niewidoczna dla zmęczonych służbą bohaterów.
Autor po raz kolejny udowodnił, że jest niezwykle niezawodny w tym, co robi, serwując nam historię, która zostaje w głowie na długo. „Negatyw” to książka, która uderza w najczulsze struny i nie pozwala o sobie zapomnieć, bo Mariusz Kanios podejmuje tutaj naprawdę trudne tematy. Nie są one tylko pustym tłem dla akcji, ale stanowią fundament całej opowieści, zmuszając mnie do głębokich przemyśleń nad naturą ludzkiego zła i upadku.
Niezwykle poruszyła mnie postać komisarza Wróbla, który w tej części serii przechodzi przez prawdziwy kryzys tożsamości. Jego wieloletnia służba w wydziale kryminalnym połączona z wyniszczającym nałogiem hazardowym sprawiła, że zupełnie pogubił się w tym, co jest dobrem, a co złem. Śledzenie jego wewnętrznych rozterek było dla mnie momentami bolesne, bo autor genialnie pokazał, jak łatwo stróż prawa może stać się kimś, kogo sam kiedyś ścigał.
Na drugim biegunie mamy prokuratora Michała Stróża, którego polubiłam już wcześniej i którego postawa niezmiennie mnie fascynuje. Ten człowiek ma w sobie coś takiego, co sprawia, że nawet w największym moralnym bagnie potrafi zachować jasny system wartości. I ten spokój prokuratora – to coś, co wyróżnia tę postać na tle innych bohaterów literackich i sprawia, że mimo otaczającego mroku, czujemy do niego ogromne zaufanie.
Fabuła zaczyna się od mocnego uderzenia – odnalezienia ciała małego chłopaka w melinie narkomanów, co nadaje całości bardzo ciężki ton. Mariusz Kanios nie oszczędza czytelnika i serwuje nam bardzo mocne opisy, które budują duszny i niemal namacalny klimat opowieści. Taka bezkompromisowość w ukazywaniu brutalnej rzeczywistości jest dla mnie ogromnym plusem, bo pozwala w pełni poczuć grozę sytuacji, z jaką mierzą się śledczy.
Bardzo istotnym i przejmującym elementem była dla mnie postać młodej narkomanki, której życie nie szczędziło bólu. Jej historia tak tragicznie splata się z prowadzonym śledztwem, że jako kobieta jeszcze mocniej odczuwałam niesprawiedliwość losu, jaki ją spotkał. Autor ma niesamowity talent do tworzenia portretów psychologicznych ludzi zepchniętych na margines, pokazując ich ludzkie oblicze ukryte pod maską uzależnienia i strachu.
Muszę przyznać, że „Negatyw” czyta się wyjątkowo szybko, wręcz błyskawicznie, co jest zasługą świetnie poprowadzonej narracji. Dynamika akcji jest tak dobrze wyważona, że nie było mowy o nudzie, a kolejne rozdziały pochłaniałam jeden po drugim z niesłabnącym zainteresowaniem. Mariusz Kanios operuje konkretnym stylem, który idealnie pasuje do tej mrocznej tematyki, nie tracąc przy tym nic z literackiej jakości.
Podsumowując, jestem zachwycona tą lekturą i uważam, że to jedna z ciekawszych propozycji kryminalnych ostatnich miesięcy. To kolejna bardzo udana powieść w dorobku autora, która trzyma wysoki poziom i dostarcza emocji na najwyższym poziomie. Jeśli szukacie książki, która poruszy trudne tematy i zachwyci świetną kreacją bohaterów, to z czystym sumieniem polecam „Negatyw” – polecam gorąco i czekam na więcej.
