powieść obyczajowa powieść z historią w tle

„Przez trudy do gwiazd” – Anna Rybakiewicz

ksiazkowyzaulek 

“Każdy, kto został wywieziony, kto tam był i komu udało się wrócić – wszyscy mieliśmy te same niezabliźnione rany, te same powracające koszmary.”

Są takie książki, które po odłożeniu na półkę zostają pod powiekami jeszcze przez wiele dni, nie pozwalając o sobie zapomnieć. Anna Rybakiewicz w powieści „Przez trudy do gwiazd” uderza w najczulsze struny ludzkiej wrażliwości, kreśląc obraz losów, które nigdy nie powinny stać się udziałem tak młodych ludzi. Historia Anastazji Zielińskiej to nie tylko suchy zapis historycznej tułaczki, ale przede wszystkim głębokie studium cierpienia, które hartuje ducha, choć jednocześnie bezpowrotnie odbiera niewinność młodości. Autorka z niezwykłą precyzją oddaje realia roku 1940, kiedy to jeden moment, jedno pukanie do drzwi i jeden donos wywracają świat do góry nogami, rzucając bohaterów w mroźną, bezlitosną otchłań Związku Sowieckiego.

Wspólna podróż w bydlęcym wagonie staje się metaforą tragicznego splotu przeznaczenia, bo obok Anastazji zasiada Leon Białowąs. To postać tragiczna, naznaczona grzechem własnych rodziców, zmuszona do konfrontacji z nienawiścią i pogardą tych, którym odebrano wszystko. Śledząc ich losy na kazachskich stepach, czułam każdy podmuch mroźnego wiatru i każdy skurcz żołądka z głodu, ponieważ opisy codzienności zesłańców są bolesne i do bólu prawdziwe. Autorka nie szczędzi nam brutalności tamtego świata, ale jednocześnie potrafi dostrzec w nim okruchy piękna, które rodzą się w sercu Anastazji, gdy ta zaczyna przelewać swoje myśli na papier starego zeszytu.

Przeskok do roku 1990 wprowadza zupełnie inną, choć równie dojmującą atmosferę, w której starsza już Anastazja walczy z własnym ciałem i zanikającą pamięcią po rozległym udarze. To niezwykle poruszające, jak autorka zestawiła ze sobą ogromną przestrzeń stepu z klaustrofobicznym zamknięciem we własnym umyśle, który odmawia posłuszeństwa. W tej niemocy pojawia się Leon – ten sam, który przed laty był synem wroga, a dziś staje się jedyną opoką i głosem z przeszłości. Jego obecność przy łóżku chorej sąsiadki jest aktem najwyższego odkupienia, a codzienne czytanie pożółkłych zapisków z Kazachstanu staje się mostem łączącym dwa odległe światy i dwa złamane życiorysy.

Narracja prowadzona na dwóch płaszczyznach czasowych pozwala nam zrozumieć, że czas nie leczy ran, a jedynie pokrywa je cienką blizną, która może pęknąć w najmniej spodziewanym momencie. Czytając zapiski Anastazji ustami Leona, stajemy się świadkami intymnego procesu odzyskiwania tożsamości, co wywołuje w czytelniku falę autentycznych wzruszeń. To nie jest tania sentymentalność, lecz twarda, męska wręcz konfrontacja z prawdą o tym, że przebaczenie jest procesem znacznie trudniejszym niż sama nienawiść. Z każdym rozdziałem odkrywamy, jak skomplikowane mogą być relacje międzyludzkie, gdy w grę wchodzi wielka historia i małe, prywatne dramaty.

Wielokrotnie podczas lektury musiałam brać głęboki oddech, by opanować cisnące się do oczu łzy, zwłaszcza w momentach, gdy przeszłość zaczynała boleśnie zazębiać się z teraźniejszością. Anna Rybakiewicz posiada ten rzadki dar pisania o sprawach ostatecznych w sposób niezwykle plastyczny, sprawiając, że ból bohaterów staje się niemal fizycznie wyczuwalny dla czytelnika. Kazachskie stepy w jej opisie nie są tylko tłem, ale niemym, okrutnym bohaterem, który testuje granice ludzkiej wytrzymałości i godności. Jednocześnie autorka pokazuje, że nawet w najbardziej nieludzkich warunkach może rozkwitnąć coś na kształt przyjaźni czy miłości, co daje siłę, by przetrwać kolejny dzień.

To, co najbardziej uderzyło mnie w tej powieści, to pytanie o naturę wspomnień – czy faktycznie zawsze są one błogosławieństwem, czy może czasem niepamięć jest formą litości od losu? Anastazja, odzyskując fragmenty swojej historii, musi na nowo zmierzyć się z traumą, którą przez lata spychała w najdalsze zakamarki duszy. Leon z kolei, będąc depozytariuszem jej tajemnic, dźwiga ciężar winy, której nie zawinił, a jednak czuje się za nią odpowiedzialny przed tą jedną, jedyną kobietą. Ich wspólne wieczory nad starym zeszytem to lekcja pokory wobec życia, która pokazuje, że każdy z nas ma swoje „trudy”, przez które musi przejść, by spróbować sięgnąć gwiazd.

Warsztat literacki Rybakiewicz jest na najwyższym poziomie, co sprawia, że przez tę trudną tematykę płynie się z ogromnym zaangażowaniem i ciekawością finału. Autorka unika moralizatorstwa, pozwalając czytelnikowi samodzielnie ocenić postawy bohaterów i wyciągnąć wnioski z ich bolesnych lekcji historii. „Przez trudy do gwiazd” to książka o wielkiej sile przetrwania, o tym, że ludzki duch potrafi znieść znacznie więcej, niż nam się wydaje, o ile ma obok kogoś, kto poda mu pomocną dłoń. To lektura obowiązkowa dla każdego, kto ceni sobie literaturę wysokiej próby, potrafiącą wyrwać z wygodnej strefy komfortu i zmusić do refleksji nad tym, co w życiu najważniejsze.

Zostaję z tą historią w sercu, czując ogromną wdzięczność za to, że mogłam uczestniczyć w tej literackiej podróży przez kazachskie stepy i polskie lata dziewięćdziesiąte. Jest to powieść kompletna, w której każdy element układanki pasuje do siebie idealnie, tworząc obraz pełen smutku, ale i niespodziewanej nadziei. Anna Rybakiewicz udowodniła, że o historii można pisać w sposób nowoczesny, emocjonalny i niesamowicie wciągający, nie tracąc przy tym szacunku dla faktów. Jeśli szukacie książki, która poruszy Was do głębi i sprawi, że inaczej spojrzycie na starszych ludzi w swoim otoczeniu, to koniecznie sięgnijcie po ten tytuł.

Recommended Posts

literatura dziecięca polecajki współpraca recenzencka

„Azja bez skarpetek. Lea i Felek podróżują po Tajlandii, Wietnamie i Laosie” – Agata Błachnio

„Podróżowanie uczy nas doświadczać świata wszystkimi zmysłami i zachwycać sę nim. Można oglądać piasek pustyni na zdjęciu czy w filmie, ale to nie to samo, co zanurzyć w nim stopy. Zwiedzanie sprzyja marzeniom, te pozwalają się nam rozwijać.” „Azja bez skarpetek. Lea i Felek podróżują po Tajlandii, Wietnamie i Laosie” to lektura, która od pierwszej […]

ksiazkowyzaulek 
powieść obyczajowa

„Wszystko na mojej głowie” – Jakub Bączykiewicz

„Jak ważne jest, by kobiety dawały sobie prawo do bycia sobą. Niezależnie od tego jaką ścieżkę życia wybiorą. I żebyśmy potrafiły mówić o swoich pragnieniach, tęsknotach i rozczarowaniach, nie obawiając się, że zostaniemy niezrozumiane. Bo każda z nas niesie swój ciężar i na swoją wolność. I każda zasługuje na szacunek.” „Wszystko na mojej głowie” to […]

ksiazkowyzaulek 

Leave A Comment