powieść obyczajowa romans współpraca recenzencka

„Ups! Pocałowałam szefa” – Foryś i Rzepecka

ksiazkowyzaulek 

„Podchodzę do niej niepewnie. W końcu jestem takim samym specem od IT jak ona profesjonalną recepcjonistką – bezobjawowym.”

Kiedy po raz pierwszy wzięłam do rąk książkę „Ups! Pocałowałam szefa” – D. B. Foryś i K. Rzepeckiej, nie spodziewałam się, że spędzę z nią aż tak niesamowicie udany czas. Bywam wybredna, ale ta pozycja natychmiast kupiła mnie swoim niepowtarzalnym klimatem. Od pierwszych stron czuć, że to opowieść stworzona z myślą o czystej rozrywce, która nie próbuje na siłę być pomnikowym dziełem, lecz trafia dokładnie w te struny w sercu, które odpowiadają za uśmiech i relaks.

Styl duetu autorskiego jest po prostu radosny, niezwykle płynny i potoczysty, dzięki czemu przez kolejne strony wręcz się przepływa. Moje oko natychmiast wychwyciło tę niesamowitą lekkość pióra, która sprawia, że tekst ani przez moment nie nuży, a wręcz przeciwnie – nie pozwala odłożyć się na bok. Każde zdanie wydaje się idealnie wyważone, dynamiczne i pełne naturalnego wdzięku, co ogromnie cenię w literaturze obyczajowo-romansowej.

Widać wyraźnie, że autorki doskonale czują konwencję i potrafią bawić się słowem w sposób niezwykle swobodny. Dialogi iskrzą od inteligentnego humoru, a potyczki słowne między bohaterami wywoływały u mnie szczery, głośny śmiech, co nie zdarza się znowu tak często podczas moich regularnych maratonów lekturowych. Ta naturalność w kreowaniu interakcji sprawia, że cała historia zyskuje niesamowity magnetyzm, przyciągając czytelnika i nie puszczając aż do finałowego zdania.

Sama konstrukcja narracji opiera się na świetnej dynamice, gdzie nie ma miejsca na zbędne opisy czy nudne przestoje, a cała uwaga skupia się na chemii i relacji, która rozwija się w bardzo przyjemnym tempie. To właśnie ta lekkość i świeżość formy sprawiają, że „Ups! Pocałowałam szefa” to lektura idealna, niezobowiązująca i po prostu niezwykle komfortowa. Z wielką przyjemnością zatapiałam się w tym literackim świecie, zapominając o całym otaczającym mnie świecie i codziennych obowiązkach.

Dla mnie jest to książka wręcz stworzona na leniwe, letnie popołudnie, kiedy z kubkiem mrożonej kawy w dłoni szukamy czegoś, co przyniesie nam ukojenie, ciepło i masę pozytywnej energii. Czyta się ją błyskawicznie, z wielkim zaangażowaniem, a po zamknięciu ostatniej strony na twarzy pozostaje ten cudowny, błogi uśmiech satysfakcji. Z czystym sumieniem ogromnie polecam ten tytuł każdemu, kto szuka w literaturze ucieczki od szarej rzeczywistości i po prostu dobrej, bezpretensjonalnej zabawy.

Podczas lektury nie opuszczała mnie jednak pewna bardzo ciekawa i intrygująca myśl, która do teraz nie daje mi spokoju i krąży po mojej głowie. Zastanawiałam się gorączkowo, jak właściwie wyglądał proces twórczy i jak autorki podzieliły się pracą nad tą książką, skoro stworzyły tak spójną całość. Czy jedna z nich pisała rozdziały jako Emily, oddając jej kobiecy urok, a druga przejęła całkowicie męski głos i pisała jako Ben, tworząc jego perspektywę?

Taka metoda pracy w duetach zawsze ogromnie mnie fascynuje, zwłaszcza gdy finalny efekt jest tak harmonijny, że nie sposób wyczuć jakichkolwiek szwów czy zgrzytów między stylami. Ta tajemnica warsztatu pisarskiego dodaje tej powieści dodatkowego, wyjątkowego smaczku i sprawia, że patrzę na nią z jeszcze większym podziwem dla talentu obu pań. Może kiedyś się tego dowiem, kto wie, może autorki zdradzą nam rąbka tajemnicy na jakimś spotkaniu autorskim lub w wywiadzie.

Kończąc moją dzisiejszą refleksję, muszę przyznać, że to była jedna z najprzyjemniejszych literackich przygód tego sezonu, która idealnie wpisała się w mój gust i potrzebę serca. Jeśli jeszcze nie macie planów na najbliższe ciepłe dni, koniecznie zaopatrzcie się w swój egzemplarz, bo ta historia potrafi rozchmurzyć nawet najbardziej ponury dzień. Ja na pewno będę wracać myślami do tych bohaterów z ogromnym sentymentem i wyczekiwać kolejnych tak udanych projektów literackich.

Recommended Posts

powieść obyczajowa romans

„Tańczące filiżanki” – Natasza Socha

” (…) nie wszystko trzeba rozumieć, żeby to szanować. Są rzeczy, które nie stają się prostsze, bo ktoś je wytłumaczył. Stają się tylko wyjaśnione.” Są takie książki, które nie krzyczą z półek krzykliwymi okładkami ani nie obiecują nam emocjonalnego rollercoastera, a jednak kiedy po nie sięgamy, zostają w nas na znacznie dłużej niż najgłośniejsze premiery […]

ksiazkowyzaulek 
kryminał regionalna - Dolny Śląśk sensacja thriller

„Twierdza’ – Agata Kunderman

„Finalnie średnia światowa mówi, że trzech z czterech osób, które decydują się na krok ostateczny, czyli popełniają samobójstwo, to właśnie mężczyźni. I to wcale nie dlatego, że nie są twardzi. Tylko dlatego, że byli twardzi zbyt długo.” Kiedy sięgam po książki Agaty Kunderman, wiem czego mogę się spodziewać i z jaką czytelniczą rozkoszą przyjdzie mi […]

ksiazkowyzaulek 
powieść obyczajowa romans współpraca recenzencka

„Ups! Pocałowałam szefa” – Foryś i Rzepecka

„Podchodzę do niej niepewnie. W końcu jestem takim samym specem od IT jak ona profesjonalną recepcjonistką – bezobjawowym.” Kiedy po raz pierwszy wzięłam do rąk książkę „Ups! Pocałowałam szefa” – D. B. Foryś i K. Rzepeckiej, nie spodziewałam się, że spędzę z nią aż tak niesamowicie udany czas. Bywam wybredna, ale ta pozycja natychmiast kupiła […]

ksiazkowyzaulek 

Leave A Comment