„W upale lata” – Katarzyna Grabowska

„Miłość to nie tylko bycie razem. Miłość to przede wszystkim przyzwolenie na odejście. Jeśli kogoś kocha się naprawdę, nie więzi się go w swoim wyśnionym świecie. Jeśli nasz świat go ogranicza, trzeba pozwolić mu zaznać swobody.”
Skarbiesz i Łeba – dwa tak skrajnie różne miejsca, a jednak oba przesiąknięte niebezpieczeństwem, które nie pozwala na chwilę oddechu ani bohaterom, ani nam, zatopionym w lekturze. Katarzyna Grabowska po raz kolejny udowadnia, że doskonale wie, jak trzymać czytelnika w nieustannym napięciu, serwując nam historię, od której po prostu nie sposób się oderwać. Drugi tom cyklu „Tajemnice Wiśniowego Sadu”, zatytułowany „W upale lata”, to prawdziwy rollercoaster emocjonalny, który porywa już od pierwszych stron i sprawia, że całkowicie zapominamy o otaczającym nas świecie.
Muszę przyznać, że akcja w tej części nadal nie zwalnia tempa ani na moment, a wręcz przeciwnie – dynamiczne zwroty akcji i piętrzące się przed Weroniką przeciwności losu sprawiają, że książkę czyta się niezwykle szybko. Styl autorki od lat bardzo do mnie trafia, ponieważ posiada ona rzadką umiejętność budowania niezwykle plastycznych i sugestywnych opisów, które ani przez chwilę nie nużą. Grabowska pisze z ogromną lekkością, ale też z niesamowitą dojrzałością, umiejętnie dawkując emocje i sprawiając, że każde słowo wydaje się być dokładnie na swoim miejscu. Jej pióro jest płynne, bardzo naturalne, dzięki czemu przez kolejne rozdziały dosłownie się płynie, nie odczuwając upływającego czasu.
Największą siłą warsztatu pisarskiego autorki jest jednak to, jak genialnie potrafi połączyć ze sobą wątki obyczajowe z elementami rasowego thrillera i romansu. Wątki gangsterskich porachunków zostały nakreślone z niezwykłą dbałością o realizm, co tylko potęguje uczucie niepokoju podczas lektury. Grabowska w cudowny sposób manipuluje naszymi oczekiwaniami, bawi się domysłami czytelnika i zmusza nas do ciągłego zadawania sobie pytań o to, komu tak naprawdę można zaufać. Tajemnice z przeszłości, które powoli wychodzą na jaw, są dawkowane z aptekarską precyzją, co tylko wzmaga apetyt na więcej.
Warto też zwrócić uwagę na to, jak doskonale autorka radzi sobie z psychologią postaci, tworząc bohaterów z krwi i kości, pełnych wad, wątpliwości i sprzecznych emocji. Weronika staje przed wyborami, które przerosłyby niejedną osobę, a jej wewnętrzne rozterki, walka o odzyskanie rodzinnej firmy oraz próby odnalezienia się w nowej, brutalnej rzeczywistości zostały opisane niezwykle przekonująco. Zamiast papierowych postaci dostajemy skomplikowane portrety ludzkie, z którymi bardzo łatwo możemy się utożsamić i którym kibicujemy z całego serca, nawet wtedy, gdy popełniają błędy.
Sama konstrukcja fabuły i idealne wyważenie dynamicznych scen ucieczek czy konfrontacji z momentami głębszej refleksji nad życiem i miłością pokazuje, jak wielki warsztat posiada Katarzyna Grabowska. Autorka nie pozwala nam na nudę, mistrzowsko operuje kontrastami – z jednej strony mamy duszny, niebezpieczny klimat gangsterskiego świata, z drugiej zaś piękne, letnie tła, które w teorii powinny kojarzyć się ze spokojem, a w praktyce stają się sceną dla dramatycznych wydarzeń. Ta dwoistość sprawia, że opowieść staje się jeszcze bardziej magnetyczna i nieprzewidywalna.
Wszystkie te pytania o przyszłość Weroniki, o sekret dziadka czy o to, czy chwila zapomnienia zaważy na jej losie, kłębiły mi się w głowie przez całą noc po odłożeniu książki. Autorka potrafi zakończyć dany wątek w takim momencie, że człowiek po prostu nie jest w stanie zająć się niczym innym, dopóki nie pozna dalszych losów bohaterów. To właśnie cecha najlepszych powieści z tego gatunku – zostawiają w czytelniku głód wiedzy i ogromne emocje, które nie opadają wraz z przewróceniem ostatniej strony.
Dla mnie ta książka to kolejny dowód na to, że rodzima literatura obyczajowo-sensacyjna stoi na najwyższym poziomie, a Katarzyna Grabowska jest w tej dziedzinie prawdziwą mistrzynią. Jej styl jest elegancki, a jednocześnie tak bezpośredni i angażujący, że angażuje wszystkie zmysły czytelnika. Jestem pod ogromnym wrażeniem tego, jak z tomu na tom ta historia staje się coraz bardziej wielowymiarowa i fascynująca.
Finał tej części zostawił mnie z tak wieloma niewiadomymi i tak mocno przyspieszonym biciem serca, że nie wyobrażam sobie teraz jakiejkolwiek przerwy w czytaniu. Emocje wciąż we mnie buzują, a ciekawość dosłownie bierze górę nad rozsądkiem i zmęczeniem. Dlatego nie marnując ani chwili, już zabieram się za kolejny tom, bo muszę natychmiast dowiedzieć się, jak potoczą się dalsze losy Weroniki i czy w końcu odnajdzie upragniony spokój.
