„Zmiana w planie dyżurów” – Agata Przybyłek

„Każdy ma jakieś powołani i trudno dyskutować z sercem, które wyrywa się ku czemuś innemu.”
„Zmiana w planie dyżurów” Agaty Przybyłek to druga część serii o Julicie – młodej lekarce, której losy od pierwszych stron zyskały moją sympatię. Po przeczytaniu poprzedniego tomu byłam bardzo ciekawa, w jakim kierunku potoczy się jej życie i czy znajdzie wreszcie spokój, na jaki zasługuje. Przybyłek po raz kolejny udowadnia, że potrafi pisać o emocjach w sposób prawdziwy, subtelny i pełen empatii.
Ta część jest trochę inna niż pierwsza. Mniej tu dramatycznych zwrotów akcji, a więcej refleksji i wewnętrznych rozterek głównej bohaterki. Julita dojrzewa, zaczyna inaczej patrzeć na swoje życie, a czytelnik razem z nią przechodzi przez kolejne etapy zmian – tych zawodowych i osobistych. Choć tempo fabuły jest spokojniejsze, nie brakuje momentów, które poruszają i skłaniają do przemyśleń.
To, co najbardziej urzeka w tej książce, to autentyczność postaci. Przybyłek potrafi tworzyć bohaterów z krwi i kości – takich, którzy mają swoje słabości, lęki i niepewności, ale też ogromne serce i siłę, by stawić czoła życiu. Julita nie jest idealna, lecz właśnie dlatego tak łatwo się z nią utożsamić. Jej wątpliwości i wybory są bardzo ludzkie, a emocje, które przeżywa, wydają się niezwykle bliskie.
Nie sposób nie wspomnieć o tle medycznym, które – choć nie dominuje – nadaje całej historii wyjątkowego charakteru. Świat szpitalnych dyżurów, zmęczenia i odpowiedzialności został ukazany z dużą wiarygodnością, ale też z czułością wobec tych, którzy w nim pracują. Autorka zgrabnie pokazuje, jak trudna i wymagająca potrafi być praca lekarza, a jednocześnie jak ogromną satysfakcję potrafi przynieść.
Książkę przeczytałam bardzo szybko – nie tylko dlatego, że styl Agaty Przybyłek jest lekki i przyjemny, ale też dlatego, że po prostu trudno było mi się od niej oderwać. Każdy rozdział wciągał coraz bardziej, a kiedy dobrnęłam do końca, poczułam ten charakterystyczny żal, że to już ostatnie strony. To zawsze najlepszy znak, że książka naprawdę trafiła do serca.
Muszę przyznać, że ta historia jest mi poniekąd bliska. Wiele emocji i przemyśleń Julity przypominało mi moje własne doświadczenia, dlatego czytanie tej powieści było dla mnie czymś więcej niż tylko rozrywką. To było spotkanie z emocjami, które doskonale rozumiem, z pytaniami, które sama sobie kiedyś zadawałam.
Jak zwykle nie zawiodłam się na Agacie Przybyłek. Autorka ma wyjątkowy dar pisania w sposób prosty, ale pełen znaczeń. Jej książki zawsze niosą ze sobą coś ciepłego – nadzieję, że nawet po trudnych chwilach można odnaleźć równowagę, że życie, choć czasem wystawia na próbę, potrafi też hojnie wynagrodzić cierpliwość.
Czekam z niecierpliwością na kolejną część. Mam nadzieję, że Julita jeszcze nieraz zagości na mojej półce i że autorka pozwoli nam zajrzeć głębiej w jej świat. Jeśli następna książka będzie równie dobra jak „Zmiana w planie dyżurów”, to wiem, że czeka mnie kolejna piękna czytelnicza przygoda.
