„Zimny jad” – Aneta Sołopa

„Sama miłość czasami nie wystarczy, żeby kogoś chronić, bo wtedy spojrzenie jest nieobiektywne, nie wyczuwa się zagrożenia.”
Wygląda na to, że trafiłam na kolejną pozycję, która idealnie wpasowała się w moje plany na szybki, niezobowiązujący relaks. Kiedy brałam do ręki „Zimny jad” Anety Sołopy, nie spodziewałam się głębokiej literatury pięknej, ale liczyłam na solidną dawkę emocji i dynamiczną akcję. Moje czytelnicze przeczucie mnie nie myliło, bo historia okazała się na tyle lekka w odbiorze i wciągająca, że poświęciłam na nią jeden wieczór, płynnie przechodząc z rozdziału do rozdziału. Autorka zaserwowała mi mroczny thriller romantyczny z elementami dark romance, który doskonale sprawdził się jako odskocznia po ciężkim dniu, nie wymagając ode mnie zarywania nocy, by poznać zakończenie.
Główna oś fabuły kręci się wokół Weroniki, młodej dziewczyny, która właśnie staje u progu upragnionej, wielkiej kariery muzycznej. Wygrany konkurs i kontrakt z wytwórnią płytową wydają się spełnieniem jej najskrytszych marzeń, jednak brutalna rzeczywistość show-biznesu szybko daje o sobie znać. Zamiast cieszyć się sukcesem, Wera musi zmierzyć się z mroczną stroną popularności, kiedy w jej życiu pojawiają się głuche telefony i niepokojące listy z podpisem „Będziesz moja”. Bardzo dobrze bawiłam się, obserwując to narastające poczucie osaczenia, bo autorka potrafiła stworzyć duszny, momentami wręcz paranoiczny klimat, w którym strach bohaterki stawał się niemal namacalny.
W obliczu realnego zagrożenia Weronika decyduje się na wynajęcie profesjonalnej ochrony, a jednym z jej cieni zostaje Natan. To mężczyzna zamknięty w sobie, potwornie nieufny wobec świata i z góry uprzedzony do celebrytów, których uważa za kapryśnych i powierzchownych. Los jednak zmusza go do spędzania z Werą kolejnych nocy, co sprawia, że jego twarda skorupa zaczyna powoli pękać. Podobało mi się to, jak naturalnie autorka poprowadziła proces odzierania Weroniki z blichtru gwiazdy, pokazując Natanowi po prostu przerażoną, walczącą o bezpieczeństwo kobietę. Ich relacja od początku była naszpikowana napięciem, a granica między zawodowym obowiązkiem a zakazanym uczuciem zacierała się z każdym dniem.
Jako czytelniczka z wieloletnim doświadczeniem muszę jednak wspomnieć o elementach, które wywołały u mnie lekkie zgrzyty i nie pozwalały w pełni uwierzyć w kreację jednej z postaci. Natan jest przedstawiany jako absolutna elita w swoim fachu – były wojskowy, były policjant i najlepszy agent w całym biurze ochrony, co automatycznie budowało spore oczekiwania. Niestety, w kilku kluczowych momentach fabuły odnosiłam nieodparte wrażenie, że facet odwala totalną amatorkę i popełnia błędy, których nie zrobiłby nawet nowicjusz. Te drobne niuanse w jego zachowaniu nieco psuły mi wizerunek profesjonalnego twardziela, ale na szczęście nie zniszczyły całkowicie frajdy z lektury.
Mimo tych drobnych potknięć konstrukcyjnych, książkę czyta się z ogromną przyjemnością, głównie za sprawą lekkiego, płynnego stylu autorki. Akcja pędzi do przodu bez zbędnych przestojów, a wątki thrillera i romansu zostały ze sobą splecione w całkiem zgrabny sposób. Aneta Sołopa umiejętnie dawkuje sekrety i sprawia, że w świecie show-biznesu nikt nie jest tym, kim się początkowo wydaje, a każdy wokół głównej bohaterki staje się podejrzany. To zawieszenie w niepewności i motyw stalkera trzymały mnie w lekkim napięciu, sprawiając, że strony praktycznie same się przewracały, a ja chciałam jak najszybciej odkryć tożsamość prześladowcy.
„Zimny jad” to świetny przykład literatury rozrywkowej, która doskonale spełnia swoje podstawowe zadanie – bawi, intryguje i pozwala na kilka godzin zapomnieć o otaczającym nas świecie. Autorka całkiem trafnie pokazała, jak wysoka może być cena sławy i jak łatwo uwielbienie ze strony fanów potrafi przeobrazić się w niebezpieczną, chorą obsesję. I choć motyw miłości rodzącej się w cieniu zagrożenia oraz relacji bodyguarda z gwiazdą jest dość popularny w literaturze, to tutaj dostałam wersję na tyle dynamiczną, że nie czułam znużenia schematami. Zakończenie przyniosło mi odpowiednie domknięcie wszystkich wątków i poczucie dobrze spędzonego czasu z książką.
Sfinalizowanie tej lektury w jeden wieczór uświadomiło mi, że czasem potrzebuję właśnie takich niezobowiązujących, sprawnie napisanych historii na jeden raz. To całkiem niezła książka, która potrafi zaangażować czytelnika, wzbudzić odrobinę niepokoju i dostarczyć odpowiedniej ilości romantycznych uniesień bez zbędnego przeciągania fabuły. Cieszę się, że po nią sięgnęłam, bo mimo wspomnianych niuansów związanych z pracą ochroniarską Natana, ostateczny bilans wychodzi na duży plus. Z pewnością będę miała na oku kolejne propozycje od tej autorki, licząc na równie dynamiczne i klimatyczne opowieści.
Jeśli szukacie czegoś mrocznego, z wyrazistym wątkiem miłosnym i tajemnicą w tle, co z powodzeniem zamkniecie w parę godzin bez zarywania nocy, to ta pozycja będzie idealnym wyborem. To idealna opcja na odprężenie, która dostarczy Wam rozrywki na dobrym poziomie i umili końcówkę dnia. Przypomina nam, że w świecie pełnym błysków fleszy i ukrytych spojrzeń, prawdziwe zaufanie jest najtrudniejszą rzeczą do zdobycia, a miłość musi przejść przez najcięższą próbę ognia.
