Baśnie, legendy, podania fantasy literatura dziecięca literatura modzieżowa powieść z elementami science fiction współpraca recenzencka

„Szepty Karkonoszy” – Sławomir Meredyk

ksiazkowyzaulek 

„Dagusia opadła na swoje miejsce, zmęczona. To wszystko było bardzo męczące, ale jednocześnie ekscytujące. Odkrywała świat całkiem nowych możliwości.”

Kiedy sięgnęłam po debiutancką powieść, którą napisał Sławomir Meredyk – „Szepty Karkonoszy. Tom 1: Między Światami”, od razu poczułam to charakterystyczne drżenie serca, jakie towarzyszy powrotom do miejsc najbliższych duszy. Wychowałam się na karkonoskich opowieściach, które od najmłodszych lat uczyły mnie pokory wobec potęgi natury i zaszczepiły bezgraniczny szacunek do górskich szlaków. Kiedy zaproponowano mi lekturę, wiedziałam wprawdzie, że będzie to historia o duchach, ale miałam w sobie cień niepewności, bo klasyczna fantastyka rzadko do mnie przemawia. Ta pozycja okazała się jednak czymś zupełnie innym – wymykającym się prostym szufladkom dziełem, które w niezwykle harmonijny sposób łączy rozmaite gatunki literackie, tworząc przestrzeń pełną ciepła, tajemnicy i nostalgii.

Dla mnie, jako rodowitej Jeleniogórzanki i przewodniczki sudeckiej, cała ta tematyka okazała się szalenie bliska i niesamowicie zachęcająca do odkrywania naszych okolic. Z zachwytem patrzyłam, jak autor z szacunkiem podchodzi do geografii i ducha tych ziem, nie ograniczając się wyłącznie do Kotliny Jeleniogórskiej. Razem z bohaterami wyruszamy przecież dalej, przemierzając skalne labirynty Gór Stołowych czy zaglądając w tajemnicze zakamarki Zamku Czocha. To fantastyczny bodziec, by zachęcić młodych ludzi do wylogowania się z sieci, odłożenia smartfonów i tabletów oraz wyjścia w teren, by na własne oczy zobaczyli to, co buduje naszą małą ojczyznę. W tekście przewijają się punkty i ciekawostki, o których – jestem o tym głęboko przekonana – nawet wielu dorosłych mieszkańców regionu nie ma zielonego pojęcia.

W samej warstwie fabularnej poznajemy losy trzynastoletniej Dagusi, która pewnego ranka budzi się w zupełnie nowej, niematerialnej rzeczywistości i próbuje pojąć zasady rządzące światem, w którym nikt z żywych jej nie dostrzega. Zamiast jednak zagłębiać się w szczegóły tej drogi, wolałabym zachować dla Was niespodziankę, nie zdradzając ani dalszych kroków dziewczynki, ani tym bardziej końcowych rozwiązań. Warto samemu przekonać się, jak młoda bohaterka radzi sobie z zagadkami przeszłości, jak uczy się obcowania z pamięcią zaklętą w starych murach i jak powoli odnajduje sens w swojej nowej egzystencji.

To, co kupiło mnie bez reszty, to sam styl i kunszt pisarski autora, który cechuje niezwykła lekkość, a zarazem ogromna plastyczność i kultura słowa. Sławomir Meredyk operuje językiem niesamowicie barwnym, pełnym zmysłowych porównań i wyczulenia na detale, dzięki czemu szelest bukowych liści, surowość karkonoskiego granitu czy zapach starej biblioteki stają się dla czytelnika niemal namacalne. Pióro autora jest wolne od męczącego patosu, zbędnych frazesów czy przegadanych opisów; wszystko płynie tutaj z naturalną swobodą i niezwykłą melodyjnością, która sprawia, że kolejne rozdziały pochłania się jednym tchem.

Znakomicie wypadają dialogi – są żywe, niewymuszone, pełne autentycznych emocji, a kiedy trzeba, skrzą się błyskotliwym, ciepłym humorem. Pisarz doskonale wyważył proporcje między dziecięcą ciekawością świata a melancholijną refleksją nad upływem czasu, co w literaturze tego typu bywa sztuką niezwykle trudną. Widać w tych zdaniach ogromny szacunek do czytelnika i dbałość o to, by każda wypowiedź niosła ze sobą ładunek prawdy, bez sztuczności czy taniego moralizowania. Legendy i dawne podania, które nieustannie przebijają się na kartach powieści, zostały wplecione w narrację z wielkim wyczuciem, pozwalając spojrzeć na dobrze znane legendy z zupełnie innej perspektywy.

Choć z pozoru mogłoby się wydawać, że „Szepty Karkonoszy. Tom 1: Między Światami” to lektura skrojona pod młodzież, to w rzeczywistości jest to opowieść absolutnie uniwersalna. Pokazane w niej wartości – potrzeba bliskości, siła przebaczenia, lojalność, szacunek do przyrody i drugiego człowieka – wybrzmiewają z jednakową siłą niezależnie od tego, ile mamy lat. To książka mądra, niosąca w sobie głęboki, humanistyczny przekaz, który w naszym zabieganym, chaotycznym świecie jest tak bardzo potrzebny. Przypomina o prawdach niby oczywistych, a jednak w codziennym pędzie tak łatwo spychanych na margines.

Czytając tę historię, łapałam się na tym, że w mojej głowie błyskawicznie zaczął krystalizować się konkretny plan na kolejne rodzinne wędrówki. Książka staje się wręcz gotową inspiracją do planowania wycieczek i odwiedzania miejsc opisanych w tekście. Już postanowiłam, że zabiorę w tę trasę moje własne dzieci. W części z tych zakątków już wprawdzie byłyśmy, ale wiem, że po tej lekturze spojrzą na nie w zupełnie inny sposób, doszukując się w kamieniach ukrytych opowieści. Z kolei do innych punktów jeszcze nigdy wspólnie nie dotarłyśmy, więc wspaniała przygoda dopiero przed nami.

Na dodatkową uwagę zasługuje również bardzo ciekawy pomysł, który sprawia, że lektura nie kończy się wraz z zamknięciem książki. Na końcu każdego rozdziału znajduje się kod QR, który przekierowuje czytelnika do miejsc opisanych na kartach powieści. To niewątpliwie kolejny ogromny atut tej książki, ponieważ pozwala w bardzo współczesny i angażujący sposób połączyć świat literatury z rzeczywistością. Możemy nie tylko przeczytać o danym zakątku, ale również odnaleźć go na mapie, zobaczyć, gdzie dokładnie się znajduje, a później – jeśli tylko mamy ochotę – ruszyć jego śladem. Dzięki temu „Szepty Karkonoszy” stają się czymś więcej niż tylko historią do przeczytania. To zaproszenie do prawdziwego odkrywania regionu, jego historii, legend i niezwykłych miejsc.

Dagusia, jako młoda dusza, ma w sobie tyle wdzięku, dobroci i determinacji, że po prostu nie sposób nie wpuścić jej do serca. Sprawia, że cała ta książka staje się czymś wyjątkowym – intymnym, pełnym magii doświadczeniem, od którego trudno się oderwać. Z całego serca gratuluję autorowi tak wspaniałego, dojrzałego debiutu literackiego i mam wielką nadzieję, że nie poprzestanie na tym tomie, bo Karkonosze kryją w sobie jeszcze mnóstwo szeptów, które zasługują na wysłuchanie. Czekam z niecierpliwością na ciąg dalszy, a Was gorąco zachęcam, byście dali się porwać tej opowieści, odkryli zawarte w niej podania i legendy, a potem – koniecznie – wyruszyli na szlak, by poczuć tę magię na żywo.

Grafika wygenerowana przez AI

Recommended Posts

poradnik psychologia współpraca recenzencka

„Bezpieczne przywiązanie” – Jessica Baum

„Każde wspomnienie utajone jest odnotowywane wraz z obecnością napięcia w mięśniach albo jego brakiem, podobnie do doznań w sercu.” Ostatnio w moje ręce wpadła książka, obok której po prostu nie mogłam przejść obojętnie, a mianowicie „Bezpieczne przywiązanie. Neuronauka głębokich relacji”, której autorką jest Jessica Baum. Sięgając po tę pozycję, spodziewałam się kolejnego typowego poradnika psychologicznego, […]

ksiazkowyzaulek 
kryminał polecajki regionalna - Dolny Śląśk sensacja thriller

„Szept Ducha Gór” – Hubert Litwinionek

„(…) bo świat potrzebuje prostych historii. Potrzebuje jasnego podziału na dobro i zło, na winnych i niewinnych. Potrzebuje zamknięcia.” To była jedna z tych premier, na które czekałam z ogromną niecierpliwością, a kiedy wreszcie Hubert Litwinionek oddał w nasze ręce „Szept Ducha Gór”, wiedziałam, że przepadnę bez reszty. I choć codzienność i wieczny brak czasu […]

ksiazkowyzaulek 
fantasy horror współpraca recenzencka

„Czoran” – Mateusz Kossakowski

„Było wszystko to, co powinno przynieść ulgę. A jednak ulga nigdy nie przychodzi czysta. Zawsze niesie z sobą obraz tego, co mogło się wydarzyć.” Nieczęsto zapuszczam się w rejony, gdzie mrok nie jest tylko tłem, ale żywym, pulsującym organizmem. Kiedy jednak Mateusz Kossakowski poprosił mnie o sięgnięcie po „Czorana”, poczułam, że to moment na bezwzględne […]

ksiazkowyzaulek 

Leave A Comment